Ile trwa pewność prawa?

Leave a Comment



                Dwóch mężczyzn, obaj już w słusznym wieku, obaj służyli w wojsku w XX, strasznym XX wieku. Obaj mają na swoim sumieniu zbrodnie. Nie to, że coś złego. Po prostu zbrodnie. Choć obaj dokonali ich w zupełnie różnych miejscach i całkowicie różnym czasie, to 29 listopada 2017 roku niejako podsumował ich czyny.
Sądy w Hadze i w Celle wydały orzeczenia. Jak podaje PAP „Gdy ogłoszono, że sąd podtrzymuje wobec niego karę 20 lat więzienia, 72-letni pułkownik krzyknął: "Praljak nie jest zbrodniarzem wojennym. Z pogardą odrzucam taki wyrok". Następnie Chorwat wyjął z kieszeni fiolkę i połknął jej zawartość przed kamerami. Jego obrońca przekazał następnie, że w fiolce była trucizna.”.
Żeby w skróci streścić, czego sprawa dotyczy, powiem tylko, że Praljak odpowiedzialny był za zbrodnie popełnione w czasie wojny w Bośni i Hercegowinie w latach 90-tych. Został osądzony dopiero po wielu latach, podobnie jak 96-letni Oskar Groening.
Oskar Groening natomiast był strażnikiem w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Sąd orzekł, że jest winien pomocnictwa w zamordowaniu co najmniej 300 tysięcy osób. To właśnie jego sprawa dała mi do myślenia - jak daleko sięga prawo?
Przede wszystkim, uderzyło mnie to, jak daleko prawo sięga wstecz. Przecież od czasów zbrodni w Auschwitz minęło kilkadziesiąt lat, z pewnością „zwykłe” przestępstwo uznano by za dawno przedawnione (naturalnie są od tego wyjątki, bodaj w Szwecji nie przedawnia się choćby przestępstwo gwałtu). Tymczasem w sprawie Groeninga nawet upływ ponad 70 lat od czasu zbrodni nie uchronił go od odpowiedzialności.
Oprócz tego, że prawo obejrzało się daleko za siebie pod względem czynu, do którego zostało zastosowane, to nie można nie dostrzec, że Oskar Groening działał najprawdopodobniej zgodnie z prawem obowiązującym ówcześnie w III Rzeszy. Lex retro non agit zdecydowanie nie znalazło zastosowania w tym przypadku.
W polskim prawie karnym wyłączona jest również odpowiedzialność żołnierzy, jeśli wykonują rozkazy. Art. 318 kk - Nie popełnia przestępstwa żołnierz, który dopuszcza się czynu zabronionego będącego wykonaniem rozkazu, chyba że wykonując rozkaz umyślnie popełnia przestępstwo. Zgodnie z takim przepisem również trudno byłoby skazać Oskara Groeninga, ponieważ wykonywał rozkazy nie stojące w sprzeczności z prawem. [naturalnie przeniosłem to na grunt obowiązującego prawa polskiego; jeśli ktoś zna wystarczająco dobrze niemieckie prawo karne – proszę, uzupełnij mnie!]
A jednak Groeninga skazano. Właściwie już w 2015 roku zapadł wyrok, dziś sąd stwierdził jedynie, że nie ma przeciwskazań, aby skazany odbył karę 4 lat pozbawienia wolności. Z jednej strony, chciałoby się powiedzieć: wreszcie, chociaż kara i tak za mała, zdecydowanie za mała w porównaniu do tego, co zrobił.
A z drugiej: no właśnie, co zrobił? Postępował zgodnie z prawem, wykonywał rozkazy. Dziś jesteśmy mądrzy, mamy formułę Radbrucha „jeśli norma prawna w drastyczny sposób łamie podstawowe normy moralne, to nie obowiązuje”. Tylko, że nie było jej, gdy w Oświęcimiu trwała zagłada milionów, dokonująca się właśnie poprzez wykonywanie obowiązujących norm prawnych.
W żaden sposób nie można usprawiedliwić tych zbrodni, ale zastanawiam się, czy nie przyjdzie po nas nowy Radbruch z nową formułą, zgodnie z którą nasze postępowanie z dziś, będzie kiedyś podstawą, by nas ukarać. Nie popełniamy zbrodni dających się porównać choć w niewielkim stopniu z holokaustem, ale jaką mamy pewność, że za dwadzieścia, może czterdzieści lat np. własność intelektualna nie stanie się dobrem chronionym tak bardzo, że zapłacimy grubą grzywnę za pobranie GTA z torrentów w 2010? Ile tak naprawdę trwa zatem pewność prawa? Do kolejnego wielkiego filozofa? Do rewolucji ideowej? Do przewartościowania systemów prawnych?

Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz