Przekroczyć granicę w czytaniu lektur

1 comment

Lektury szkolne - bez sensu

Po co przerabiać coś takiego jak "Chłopi"? Ciężki język, akcję trudno określić "wartką", fabuła taka bez szału. To samo "Ludzie bezdomni". Był Judym, który pochodził z biednego domu, został lekarzem, chciał pomagać biednym, kobiety zawróciły mu w głowie, a jak wreszcie kroiło się coś poważnego, to stwierdził, że jednak musi wrócić do biednych. A po co przerabiać "Granicę"? Jakiemuś chłopu oblewają twarz kwasem, potem sam strzela sobie w głowę. Też mi historia. Bez sensu te lektury, chyba się ze mną zgodzicie?

Konkurs: to Zenon z Justyną czy Elżbietą?

Ja vs. Granica

Siadając do "Granicy" liczyłem, że nie zanudzę się na śmierć i jakoś przebrnę przez tę powieść. Tytuł niby niejasny, ale jednak coś tam sugeruje. Albo będzie przebiegać między kimś a kimś jakaś wyraźna granica, albo ktoś jakąś granicę będzie przekraczał. (Staliśmy nad przepaścią i uczyniliśmy wielki krok naprzód, czy jakoś tak) Pierwsze podejście było moją porażką, zasnąłem, a wcześniej wynudziłem się na tyle, że przegapiłem... wszystko, co się temu Zenonowi przydarzyło na kilkunastu pierwszych stronach.

Na szczęście potem było już tylko lepiej. Kroczek po kroczku zbliżałem się do połowy książki, a tutaj nareszcie akcja ruszyła. Skupiony śledziłem kolejne wydarzenia rozgrywające się pomiędzy tercetem Elżbieta-Zenon-Justyna. Trochę zmęczyły mnie wątki poboczne, jednak nie można narzekać - jak na lekturę, to czytało się przyjemnie.

Przeczytane - warto

Jeszcze zanim dobrnąłem do końca "Granicy" zauważyłem, że jest... kapitalna.
  • "Granica" pierwotnie nosiła tytuł "Schematy". Był on równie trafiony, bo Nałkowska jasno pokazała proces powtarzania błędów przodków przez kolejne pokolenia. Czy nie jest tak, że często chcemy być inni niż nasi rodzice, dziadkowie, buntujemy się przeciwko nim, a koniec końców kopiujemy ich zachowania? "Granica" pokazuje to idealnie.
  • Skomplikowane relacje damsko-męskie, ich waga i konsekwencje złych wyborów - to wszystko jest gdzieś w trójkącie Elżbieta-Zenon-Justyna. Skutki niepowiedzenia "nie" w odpowiednim momencie widać tutaj jak na dłoni (o tym może nawet napiszę osobny tekst, bo świetny temat "na oddzielną konferencję").
  • Podłoga dla Ciebie to sufit dla kogoś innego. Albo na odwrót. "Granica" pokazuje, niestety nie do końca przestarzałe, podziały w społeczeństwie. Z biegiem kart rodzi się refleksja nad tym, jaki wpływ miało położenie Justyny na jej odczuwanie romansu z Zenonem. I jaki wpływ ma nasza przeszłość, wychowanie, kompleksy, położenie na to jak odbieramy innych ludzi?
  • Ileż to razy mówimy sobie "dobra, ostatni raz oszukam, żeby mieć spokój i następnym razem będę już porządny", ile razy myślimy, że to tylko jeden nic nie znaczący czyn, czynek dosłownie, kto by się tym przejmował. No ostatni raz. A potem budzimy się z ręką w nocniku. Jak Zenon.
  • To, co mnie najbardziej wkurzyło w całej powieści, to opis psa. Fitek to, Fitek tamto i tak przez dwie strony. Szczęśliwie udało mi się zrozumieć metaforę stojącą za tą sceną i zwracam honor Nałkowskiej - szacunek za tak sprawne posługiwanie się formą (ciekawe co na to Gombrowicz). Literatura taka jak ta nie należy do najlżejszych, ale doskonale pokazuje bogactwo języka - dziś tak często niewykorzystywane.
  • Ostatni powód, dla którego warto było przeczytać "Granicę", jest taki, że kiedy wertowałem kolejne stronice i zdałem sobie sprawę z fenomenu tej książki, zastanowiłem się nad poprzednimi lekturami. I wiecie, "Lalka" czy "Zbrodnia i kara" to naprawdę kapitalne dzieła i mają w sobie ponadczasową treść. Ich przesłanie się nie przedawnia i to jest ich największy skarb.

"Granica" to moja ulubiona lektura. Może to właśnie ona była dla mnie granicą, którą trzeba przekroczyć, aby zrozumieć dobór kanonu lektur. Ponadczasowy charakter, wielowymiarowy geniusz tej literatury i najważniejsze - nieśmiertelne, nieprzedawnione przesłanie uczą nas wielu rzeczy, ale przede wszystkim pozwalają zajrzeć wgłąb siebie. Taka jest rola lektur.

A jaka jest Twoja ulubiona lektura i dlaczego jest to "Anaruk, chłopiec z Grenlandii"?


Wykorzystałem zdjęcie ze strony unsplash.com. Jeśli chcesz być na bieżąco ze wszystkim, co dzieje się na Jest Czytelnie, dołącz do NEWSLETTERA i polub fanpage na fejsie.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz:

  1. I pomyśleć, że prawie zapomniałam o tej lekturze... Świetna powtórka, dzięki! Wskazujesz tu kilka niewygodnych prawd. Ale właśnie takie zwykły być prawdy. (Kolejny temat do przemyśleń? :D) Czekam na tekst o skutkach braku "nie" z niecierpliwością! Do wątku, w którym zapytujesz o wpływ odczuwania Justyny, dodałabym według mnie inne, kluczowe pytanie: "dlaczego Zenon namieszał jej w głowie?". Z tego co pamiętam, od początku nie był to dla niego ekscytujący związek. Co do pytania o ulubioną lekturę, muszę się wyłamać z Twojego założenia. Moją ulubioną lekturą jest DZIEŁO o tytule "Pan Tadeusz". Prawdziwa skarbnica informacji o naszym kraju, wątków o niebanalnej treści i do tego, jak przystało na skarb, opatrzona niesamowitym kunsztem języka. Mickiewicz to prawdziwy mistrz i tu postawię kropę. Pozdrawiam z Południa! ;)

    OdpowiedzUsuń