Śpiąca Królewna

Leave a Comment

Nie jestem przyzwyczajony, że poznaję piękną dziewczynę, a raczej próbuję poznać i tylko sobie wyobrażam, że będzie piękna, bo kiedy ja mówię "cześć" i chcę spojrzeć w oczy, to ona nawet nie podnosi powiek gdzieś w swoim śpiworze. A może to taka dziwna pościel. Tak, to musiała być pościel, bo spod pachnącej tkaniny widać było kawałek łydki. Lekko opalony, ale wciąż śpiący kawałek łydki.

Na szczęście każdy sen kiedyś się kończy i choć jej chyba nie był koszmarem, to nie narzekała, kiedy zobaczyła sprawcę jej przebudzenia. Poprosiła, żeby wyszedł i wrócił wieczorem, na co niechętnie przystałem. Mając nadzieję, że będzie wyglądać zniewalająco, gdy wrócę, odszedłem w swoją stronę. Udało mi się nawet nie zerknąć za siebie. No dobra, prawie udało. Ale po czterech krokach się nie liczy. Zresztą tylko na parę sekund. Nevermind, zostawmy to.

Wieczorem wróciłem ogolony i wypachniony, gotowy na wszystko, ale nie na kosza. Ale ona nie przejęła się za bardzo naszą randką. Na ten wieczór spodziewałem się, że włoży raczej dress, niż dres (taka gra słówek). Szare, za szerokie spodnie i bluza ze zbyt długimi rękawami. A co pod tą bluzą? Pojęcia nie mam. Trzeba jej jednak oddać - potrafiła mnie sobą zainteresować. Nie pokazała od razu wszystkiego. ba, nie pokazała prawie nic. Ale w swojej pewności siebie miała coś, co nazwałbym "bezczelnością", gdyby nie to, że mnie tym urzekła.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @jestczytelnie

Boso zeszliśmy ze stromego klifu. Minąwszy wcześniej budki z jedzeniem pachnącym nowotworem, przedarłszy się przez stado wrzeszczących dzieciaków z pobliskiej kolonii, które sypały piachem na prawo i lewo, wreszcie kalecząc stopy o rozkruszony beton, pozwoliliśmy sobie poczuć chłód czerwcowego Bałtyku. Staliśmy patrząc na zachodzące słońce na tyle długo, że chyba zmarzła, a przynajmniej chciała, żebym tak myślał. Przytuliła się do mojego ramienia i powiedziała słodkie "polubiłam cię na samym początku". Było tak słodkie, że dla wyrównania odparłem "no w sumie też jesteś spoko". Następnego dnia o świcie pożegnaliśmy się i wróciliśmy do łóżek, żeby stworzyć chociaż pozory snu. Nie wiem, co na to moja Śpiąca Królewna, ale po zamknięciu powiek widziałem tylko ją. W tym szarym dresie.

To właśnie ona. Jastrzębia Góra.


Jeśli chcesz być na bieżąco ze wszystkim, co dzieje się na Jest Czytelnie, dołącz do NEWSLETTERA i polub fanpage na fejsie.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz