Siła nawyku

Leave a Comment

Otwierasz szerzej oczy i zadajesz sobie pytanie: czemu nie wiedziałem tego wcześniej? Przecież to dokładnie tego mi brakuje, dokładnie o to mi chodzi. To jest ten brakujący element, którego szukam od tylu dni. Zastanawiałem się, czemu nie mogę ruszyć z miejsca, czemu wciąż popełniam ten sam błąd. A to zaskakująco proste.

Dawno, dawno temu na tym blogu napisałem ostatnią recenzję książki. Dziś postanowiłem twórczo wrócić do magicznej krainy regałów i półek. Regałów, półek i Kindli - tak powinienem powiedzieć, żeby w pełni oddać jak wygląda moja podróż pomiędzy kolejnymi lekturami. Korzystając z promocji na Woblinku kupiłem trzy książki i wracając ze zwycięskiego meczu Legii napocząłem jedną z nich.

Słyszałem lub czytałem gdzieś o tej pozycji. Chyba w Internecie, ale ręki nie dam sobie uciąć. W każdym razie coś mi mówiło, że to może być ciekawe i że czas poświęcony na przeczytanie tej książki nie będzie zmarnowany. Trafiłem w dziesiątkę.


Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @jestczytelnie
"Siła nawyku" w wersji polskojęzycznej zaczyna się od "Wstępu do polskiego wydania"> Brzmi obrzydliwie, co nie? W zasadzie w stu procentach przypadków, kiedy czytałem takie wstępy, to okazywały się niewiele mówiącymi smętami tłumaczów, którzy koniecznie chcieli dorzucić swoje dwa grosze do wybitnego dzieła zagranicznego autora. Zupełnie inaczej jest w przypadku kilku dodatkowych stron od Ewy Woydyłło.

Kolejne, te właściwe rozdziały książki Charlesa Duhigga to już czysta wiedza, ale nie taka jak z vademecum, ubrana w niemodne przetarte dresy i T-Shitr za duży o cztery rozmiary. Amerykanin ubrał zgromadzone informacje w najlepiej skrojoną i nienagannie wyszukaną sukienkę, elegancką, ale nie dającą się zamknąć w ramach "stroju wieczorowego". Każdy następny rozmiar to kolejny unikalny szczegół tej kreacji, która jest przecież jedynie opakowaniem najcenniejszej rzeczy w "Sile nawyku" - treści.

Powołując się na badania naukowe, Duhigg pokazuje nam motyw przewodni swojej książki - pętlę nawyku ze wszystkich stron. Robi to jednak bardzo zręcznie, nie mówiąc wszystkiego na raz, pozwalając odkrywać kolejne strony, na których na przykładzie kolejnych osób czytelnik może zauważyć, że siła nawyku nie jest tylko fikcją literacką, a żywym sposobem na zmiany. Nietrudno jest utożsamić siebie z postaciami, jakie przywołuje pisarz, bo choć często użyte przykłady mogą wydać się zupełnie abstrakcyjne, to pełno w nich analogii do naszego własnego życia.

A kiedy zauważysz, że to co czytasz jest o Tobie samym, a jestem pewien, że będzie to nie dalej, niż na trzecim rozdziale, to całą resztę "Siły nawyku" chłoniesz, chcąc poznać bliżej... własne nawyki. Lekki język, ciekawe historie z XX i XXI wieku oraz łatwość odnalezienia siebie samego w tej książce sprawiają, że nie mogę jej nie polecić każdemu, komu zależy na sobie samym. Trzeba uczciwie przyznać - Duhigg nie daje gotowych, uniwersalnych rozwiązań, bo takie zwyczajnie nie istnieją. Stwarza za to warunki do dogodnego rozpoznania, co będzie skuteczne w moim przypadku - m.in. jak zastępować stare nawyki nowymi.

Jeśli nie potrafisz powstrzymać się od słodyczy po obiedzie, to książka dla Ciebie. Jeśli musisz zapalić codziennie rano, to książka dla Ciebie. Jeśli chcesz zacząć biegać, to książka dla Ciebie. Jeśli chcesz mieć w życiu łatwiej, to książka dla Ciebie.


Wykorzystałem zdjęcie z unsplash.com. Jeśli chcesz być na bieżąco ze wszystkim, co dzieje się na Jest Czytelnie, dołącz do NEWSLETTERA polub fanpage na fejsie.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz