Spotkanie z autorką Dzieci Ireny Sendlerowej

Leave a Comment


Miałem wtedy 13 lat i się nie popłakałem, chociaż nad tą książką płakały setki starszych ode mnie. Może powinienem był uronić łzę, ale jakoś tak chciałem być twardy, twardszy od reszty i doczytać te kilkaset stron, unikając oznak wzruszenia. Nie było to łatwe. Czym innym przecież są fantastyczne przygody chłopca w okularach, a czym innym wspomnienia kobiety, która kilkadziesiąt lat temu wynosiła z getta dzieci. Pięcio-, siedmio-, dwunasto-, szesnastoletnie. Takie same jak ja. Takie, które chciały żyć jak ja. Grać w piłkę jak ja. Jeść cukierki i chodzić do dentysty jak ja. Chciałby być kochane i bezpieczne. Jak ja. Ale urodziły się Żydami w złym miejscu i złym czasie.

***

Czytając pięć lat temu "Dzieci Ireny Sendlerowej", nie spodziewałem się, że kiedykolwiek spotkam autorkę tej poruszającej książki. Okazja nadarzyła się w moim ogólniaku w zeszły czwartek. Jeden z nauczycieli zaprosił panią Annę Mieszkowską, kobietę, która miała okazję poznać Irenę Sendler i wysłuchać jej wspomnień.

Dziesięciominutowy trailer filmu, jaki powstaje o polskiej bohaterce był początkiem opowieści pani Mieszkowskiej. Nie będę streszczał tego, co opowiedziała, bo najlepszym streszczeniem czy raczej rozszerzeniem jej prelekcji (nazwa robocza) jest książka "Prawdziwa historia Ireny Sendlerowej". Nie mogę jednak nie przyznać, że te 45 minut było absolutnie wyjątkowe.

Pani Anna mówi nieco niewyraźnie, jednak nie było to powodem, żebyśmy nie wysłuchali w skupieniu i ciszy tego, co miała nam do powiedzenia. Jest to dla mnie szczególnie wymowne, bo jesteśmy normalnymi uczniami liceum - mówiąc wprost to pierwszy apel/akademia/wystąpienie/spotkanie, na którym było cicho przez całe 45 minut. Ale przecież nic nie dzieje się przypadkiem. Słowa, które płynęły z ust pisarki, były w stu procentach autentyczne, a opowieść poruszająca. To nie było błyskotliwe przemówienie, po którym wystrzeliłoby konfetti. To raczej spotkanie ze świadkiem historii, a jak wiemy świadectwo działa silniej od nauki.

Lektura książki to okazja do szczegółowego poznania historii Ireny Sendlerowej, dla mnie osobiście symbolu bohaterstwa i człowieczeństwa. Ale emocji nic nie oddaje tak jak spotkanie z człowiekiem. Przeczytaj. Może p. Annę Mieszkowską uda się zaprosić i do Twojej szkoły/miejscowości.


Fotografie zaczerpnięte z annamieszkowska.pl. Jeśli chcesz być na bieżąco ze wszystkim, co dzieje się na Jest Czytelnie, polub fanpage na fejsie.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz