Imaginarium #6

Leave a Comment

Sierpień był upalny. Wychodziliśmy często, najczęściej do lasu, bo w południe wszędzie indziej była za wysoka temperatura, a wieczory przeznaczaliśmy na coś innego. Nie dłużyło mi się, kiedy była obok. Nie doceniałem nawet, jak wiele mądrych rzeczy mówiła mi w tamtym czasie. Zobaczyłem to dopiero po miesiącach.

Jednak od samego początku emanowała zaufaniem do mnie. Zaskoczyło mnie moje zdziwienie z tym związane, bo sam mówiłem jej najbardziej osobiste rzeczy niemal od pierwszego spotkania. Wiele razy potem zastanawiałem się: dlaczego? Odpowiedź zawsze brzmiała tak samo. Bo mogłem.

Słuchała mnie z większą uwagą, niż koneserzy muzyki klasycznej koncertu w Filharmonii Narodowej. Sam nie wiem, czy mogę powiedzieć to o sobie. Choć starałem się nie stracić choćby słowa, to są całe białe plamy w moim zapisie naszych rozmów. Może nie byłoby ich, gdybym zamknął oczy.

Była piękna i nie dało się oderwać od niej wzroku. Czasem przejęta marszczyła mimowolnie brwi, innym razem zupełnie niespodziewanie zaczynała się śmiać w środku swojej opowieści, wiedząc, jak chce spuentować swoją historię. Była urocza.

Myślałem o tym wieczorem w ostatnim tygodniu przed powrotem do szkoły, kiedy telefon zagwizdał obwieszczając nową wiadomość. "Musimy się spotkać." napisała. Nie miałem pomysłu, co się mogło stać, więc do głowy przychodziły najczarniejsze scenariusze. Dwadzieścia godzin później przekonałem się, że nie stało się nic. Chciała, żebym wziął ją za rękę.


Wykorzystałem zdjęcie z unsplash.com. Jeśli chcesz być na bieżąco ze wszystkim, co dzieje się na Jest Czytelnie, polub fanpage na fejsie.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz