Bóg nie umarł

Leave a Comment
Szeroko polecany w kręgach chrześcijańskich film "Bóg nie umarł" odbił się wśród katolików w Polsce sporym echem. Wiele osób oglądało, wielu porwał, niektórzy opiewali z zachwytu. Tematyka trudna, bo taką koncepcję łatwo spłycić. A jednak niemal wszyscy moi znajomi polecali dzieło Harolda Cronka. Czy słusznie?

Trafiamy na kampus amerykańskiego uniwersytetu wraz z Joshem (Shanem Harperem), który przy rejestracji zwraca na siebie uwagę krzyżykiem na szyi. Niezrażony ostrzeżeniami przed niewierzącym profesorem trafia na pierwszy wykład wstępu do filozofii. Naturalnie między panami zachodzi konflikt interesu i rozpoczyna się walka - Bóg umarł czy nie?

Osią fabuły są zmagania Josha z nieprzychylnym profesorem Radissonem, w którego wcielił się Kevin Sorbo. Nie zabrakło jednak wątków pobocznych, które w sposób wyjątkowo prosty kreślą nam postacie wierzące i niewierzące. Nie zdradzę Wam zakończenia, ale część z nich zmieni swój pogląd na istnienie Boga. Ale csiii, przecież nie rzucę spoilerem już w trzecim akapicie.

Choć Joshowi nie jest łatwo, los stawia przed nim kolejne przeszkody, to nie poddaje się. Zaskoczyła mnie, niestety nie zbyt pozytywnie, jednolitość tego bohatera. Naturalnie, ogromna wiara pozwala czynić rzeczy dla większości niemożliwe, jednak w filmie "Bóg nie umarł" wszystko dzieje się dla mnie zbyt szybko, zbyt płytko, nie widać tam możliwości innego zakończenia, niż to, które następuje po ponad stu minutach lekkiego, jednak zbyt prostego seansu.

Pomysł na film czy może raczej na samą historię jak najbardziej mi się podoba. Ale reżyser nie podołał zadaniu niespłycania takiej tematyki - poszło lekko, gładko i wygodnie, a w przypadku takiego tematu chyba nie powinno. W zasadzie od samego początku wiedziałem, jak skończy się fabuła, mimo że nie przeczytałem żadnej recenzji, ulotki, nie widziałem trailera i słyszałem wyłącznie, że to "super film".

No cóż, opowieść piękna. Obrona wiary, wierność swoim wartościom, jasno ustalone priorytety. Świetnie jest wprowadzać to w życie. Poglądy młodego studenta nie są mi obce, ale sam film nie zrobił na mnie większego wrażenia. Zabrakło mi chwili, gdy mógłbym pokibicować bohaterowi i w myślach krzyczeć "Josh, odpowiedz coś na ten argument!". Liczyłem na więcej.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz