Rok 1984

1 comment
Wspominałem o tej książce już kilka razy, aż wreszcie przyszedł czas na zapoznanie się twarzą w twarz i uroczysty uścisk dłoni. Panie i Panowie, mam przyjemność i zaszczyt przedstawić Wam "Rok 1984", dziecko Georga Orwella. W tym przypadku, ani "przyjemność", ani "zaszczyt" nie są przesadzone. "Rok 1984" to bowiem klasyka literatury XX wieku.

Ach jakby to zrobić, żeby nie rozebrać całej powieści do naga? Hm, spróbuję odsłonić tylko troszeczkę, tak, żebyś resztę chciał koniecznie zdjąć sam. Od czego zaczniemy? Od mózgu! To przecież on decyduje o wszystkim.

Mózgiem w "Roku 1984" jest Winston. Dorosły mężczyzna, który już od dobrych paru lat nie może powiedzieć o sobie "młodzieniec", mieszka w Londynie, który z kolei jest częścią Oceanii. Nie, nie pomyliłem się, a Ty nie masz halucynacji. Londyn to jedno z miast ogromnej Oceanii. W orwellowskiej powieści nazwą tą określa się jedno z trzech mocarstw, które rządzą całym światem.

Światem rządzą mocarstwa, a co rządzi nimi? Kobieta? Możemy tak to ująć. W całej Oceanii panuje bowiem Partia. I niewątpliwie rządzi twardą ręką. Twardą nie tylko dla swoich obywateli, ale i dla pozostałych mocarstw, z którymi prowadzi wojnę.

Winston jest członkiem Partii Zewnętrznej, a więc mniej uprzywilejowanego jej odłamu. Nasz bohater ma starannie zaplanowany dzień, wzorzec zachowania, a nad wszystkim  czuwa Policja Myśli - "lepiej" się nie wychylać. A jednak Winston ma o wszystkim własne zdanie.
Myślenie ludzkie ulegnie przeobrażeniu. Tego, co my rozumiemy jako myślenie, nie będzie w ogóle. Ortodoksyjność oznacza niemyślenie, brak potrzeby myślenia. Ortodoksyjność to nieświadomość.
Wraz z kolejnymi stronami następują kolejne wydarzenia, a domysły Winstona dotyczące otaczającej go rzeczywistości zaczynają składać się w jedną całość. Jednak zrozumieć to, co nas otacza, nie jest łatwo bez znajomości historii. Tymczasem:
Co stanowiło prawdę teraz, stanowiło prawdę od zawsze i wiecznie. Zasada była dziecinnie prosta. Wymagała jedynie ciągłych zwycięstw nad własną pamięcią. Nazywano to "regulacją faktów", a w nowomowie "dwójmyśleniem".
Mimo wszystko Winston nie poddaje się. Chce odkryć prawdę i zwyciężyć - pokonać cenzurę, pokonać reżim, pokonać strach. Ale wie, że to niemożliwe.
Bo lepsze jest działanie od bierności. W grze, jaką prowadzimy, nie możemy odnieść zwycięstwa. Ale niektóre przegrane są mimo wszystko lepsze od innych.
Tym, co daje do myślenia w tej lekturze, są podobieństwa i analogie pomiędzy rzeczywistością Orwella, a naszą. Bo o czym właściwie jest ta książka? O totalitaryzmie. O gnębieniu. O "trzymaniu za mordę". A właśnie tych dwóch ostatnich pojęć pełno dziś w otaczającym świecie. Totalitaryzm niestety też znajdziemy. Oczywiście nie w Polsce, ale już w Korei Północnej tak.

Jako licealista i osoba, która mówi o sobie, że czyta "całkiem sporo" i już trochę pozycji ma za sobą mówię: "Rok 1984" powinien przeczytać każdy. Nie w wieku 10 lat, ale już zakończenie gimnazjum byłoby dobrą okazją do sprawdzenia Orwella. Ta powieść powinna być w kanonie lektur obowiązkowych w szkole. Tyle, ile tam jest o ogłupianiu społeczeństwa, o metodach sterowania masami, i inwigilacji, nie przeczytałem w żadnej książce o polityce, gender czy nawet zawartości teczek IPN. Jeśli chcesz być świadomy - przeczytaj koniecznie. 
Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz:

  1. Wow, świetna recenzja, własnie skończyłam Rok 1984 i książka pozostawiła po sobie masę przemyśleń na temat władzy i siły jednostki.

    OdpowiedzUsuń