Jak zostałem chłopem, zbójcą i rycerzem

Leave a Comment
W zeszłym miesiącu pisałem o zamiłowaniu do gier planszowych i ogólnie pozawirtualnych. Jeśli nie czytaliście jeszcze tego posta, to znajdziecie go tutaj. Dziś zabieram Was do krainy zamków, klasztorów, chłopów, rozbójników i księżniczek, czyli na stół. Czy raczej na podłogę, jak to bywa w moim przypadku.

Carcassonne, mówi Ci to coś? Jeszcze przed Bożym Narodzeniem ja również odpowiedziałbym, że nie. Ale właśnie w ostatnich dniach 2014 roku w moje ręce trafił świat namalowany na kwadratowych tekturkach wzbogacony o plastikowe ludziki. 

Każdy gracz wybiera swój kolor pionków (zielone najlepsze) i gdy wszyscy są gotowi, rozpoczyna się rozgrywka. Na stole czy dywanie leży tekturowa płytka, od której zaczyna się budowanie Waszej średniowiecznej krainy i zdobywanie puntów. Z zakrytych tekturowych kwadracików wybierasz kolejny element i stajesz przed pierwszym wyborem: rozbudujesz drogę, zamek, a może? Kiedy zdecydujesz się, w który temat uderzyć musisz odpowiedzieć sobie na drugie arcyważne pytanie: stawiasz rycerza (na zamku), chłopa (na polu), zbójcę (na drodze) czy mnicha (na klasztorze)?

Początek gry jest dość spokojny. Widząc płytkę, jaką wylosował przeciwnik, można przewidzieć jego ruch. Jednak w miarę upływu kolejnych rund rozgrywka nabiera tempa. Każdy kartonik daje nawet kilkanaście możliwości, a od Twojego ruchu często zależy nie tylko to, ile punktów zdobędziesz Ty, ale również rezultat przeciwników. Musisz kalkulować, co Ci się opłaca bardziej: sprawić, że ktoś dostanie mniej punktów czy skupić się na pomnażaniu swojego dorobku?

O tym, ile dostaniesz punktów decyduje to, jak duży jest zamek i czy masz w nim więcej rycerzy, niż Twoi rywale. Ważne jest jednak również to, jak długa jest droga, na której postawiłeś zbójcę. No i ile zamków leży na polu obsługiwanym przez Twojego chłopa. Ale za chłopa punkty dostaniesz tylko wtedy, gdy na polu masz ich najwięcej.

Ale to nie wszystko! I wszystkiego nie jestem w stanie Wam przedstawić, bowiem Carcassonne jest wspaniałym interesem dla jego twórców - można do niego dokupić aż 10 rozszerzeń, a każde z nich zmienia zasady i mnoży opcje rozgrywki. Osobiście jestem posiadaczem jedynie dwóch rozszerzeń, a już ta gra wygląda inaczej, niż bez nich. Nie mogę się doczekać, gdy do kolekcji dołączą kolejne postacie.

Zaletą tej gry jest długość rozgrywki, którą bez rozszerzeń mogę określić na jakieś 40 minut. Carcassonne niesamowicie wciąga i może zdarzyć się tak, że będzie środek nocy, a Wy wkręcicie się do tego stopnia, że będziecie rozgrywać kolejne i kolejne partie. Liczba zasad koniecznych do zapamiętania może Was nieco odstraszyć, ale w tym przypadku zasada "Najlepszą nauką jest praktyka" sprawdza się stuprocentowo.

Choć cenowo Carcassonne nie jest najtańszą formą rozrywki, to trzeba pamiętać, że osiem dyszek (można znaleźć atrakcyjne promocje i kupić w lepszej cenie) to nie jest wiele za wiele godzin świetnej zabawy. Jeśli chcesz współtworzyć średniowieczne zamki, drogi, budować klasztory, emocjonować się ilością chłopów na danym polu i przede wszystkim zwyciężać - kup Carcassonne. Let's play!
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz