Jak walczyć z Katarem?

Leave a Comment
Źródło: kliknij
Wygraliśmy z Hiszpanami, na lotnisku kibice przywitali polskich szczypiornistów i sprawę możemy uznać za zamkniętą. Ja jednak chciałbym pozostać jeszcze na trochę przy piłce ręcznej, a nawet przy zakończonym już turnieju.

Chyba nikomu nie muszę przypominać, czemu udało nam się wygrać z Hiszpanami. Przez Szybę, tak tak, ale przede wszystkim dlatego, że wcześniej przegraliśmy z Katarem. Gdyby nie Katar, gralibyśmy z Francuzami o złoto. Właśnie, czy faktycznie przegraliśmy z Katarem? Z całą pewnością nie. Przegraliśmy z reprezentacją tego państwa z Półwyspu Arabskiego, na pewno jednak nie można powiedzieć o tej drużynie Katarczycy. Wiecie sami, że gra tam Francuz, Bośniak, Serb, Czarnogórzec, Hiszpan, Kubańczyk i chyba ktoś jeszcze. Istna "legia cudzoziemska", a przecież w kilku spotkaniach pomogli im również sędziowie.

Sytuacja z zakończonych wczoraj Mistrzostw Świata pokazuje absurdalność przepisów, które praktykowane są w piłce ręcznej, a mianowicie możliwość gry dla wielu reprezentacji. Widziałem już komentarze, że w piłce nożnej przecież jest tak samo, bo Di Stefano grał dla Hiszpanii, Argentyny i Kolumbii. Naprawdę? Proszę, kiedy to było? Teraz przepisy futbolowe znacząco ograniczają roszady pomiędzy reprezentacjami narodowymi.

Czy nie dałoby się tego powtórzyć w przypadku piłki ręcznej? Sędziowie pomagają gospodarzom niemal zawsze i niemal w każdym sporcie i trudno będzie z tym walczyć, choć nie można tego przyjąć za normę, proste. Ale o wiele prostsze byłoby ustanowienie wspomnianego już prawa - możesz grać tylko w jednej reprezentacji narodowej (dorosłej).

Nie chciałbym, żeby sytuacja z Kataru powtórzyła się na jakichkolwiek innych zawodach. I chyba żaden kibic nie chciałby, żeby wygrywała przeciwko niemu czy choćby dla jego kraju drużyna złożona z farbowanych lisów. Pamiętam, ile było negatywnych głosów przy występach Rogera Guerreiro w drużynie biało-czerwonych. A on w Canarinhos nie grał! Byliśmy jego wyborem po 2 latach gry w Legii! Co prawda istnieje podejrzenie, że skusiła go możliwość występu na Euro 2008 (notabene zdobył tam jedyną bramkę dla Polski). Ale wciąż Polska jest jedyną reprezentacją, w której występował.

Mistrzostwa Świata to dla mnie turniej narodów, turniej państw, turniej krajów.  Grają ludzie, których coś łączy z Niemcami, Chinami, Rosją, Arabią Saudyjską czy Grenlandią. Miejsce urodzenia, narodowość mamy, taty, ewentualnie jakaś więź nawiązana w trakcie długiego pobytu w danym państwie. Ale nie pieniądze!

Tym którzy nie wiedzą, powiem jeszcze, że przeciwko Polsce w półfinale mógł zagrać mój ulubiony piłkarz ręczny, czyli... Marcin Lijewski. Mógł, ale odmówił. Nie skusiły go pieniądze. Jestem dumny. W identycznej sytuacji "nie" powiedział polski pływak Bartosz Kizierowski. Miał dostawać 600 tysięcy euro rocznie. Wtedy chciał go podkupić... a jakżeby inaczej - Katar.

Wielki szacunek dla osób, którym pieniądze nie przesłaniają wartości takich jak ojczyzna czy honor. Niestety nie wszystkim na tym zależy, niektórzy wolą medale zdobywane przez najemników. Warto by im to utrudnić, nieprawdaż?

PS. Warto zajrzeć w to miejsce. Oby ten turniej w Katarze był ostatnim, po którym jest okazja do dyskusji nad naturalizowaniem zawodników z innych nacji.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz