Ile pączków można zjeść w Tłusty Czwartek?

2 comments
Źródło: Flickr

Trudno nazwać ten piękny dzień "świętem", a jeśli już to chyba Świętem Otyłości. To ostatni czwartek karnawału i w Polsce (przyznaję, nie wiem, czy gdziekolwiek indziej na świecie również) przyjęło się, że tego dnia jemy więcej słodyczy, zwłaszcza tych okrągłych i ze słodkim nadzieniem, a nie chodzi wcale o praliny. Popularne są też chyba faworki zwane przez niektórych chruścikami.

Głupim zwyczajem, a jednak kultywowanym przez tłum, jest prześciganie się w tym, kto zje więcej pączków. Jemy je na potęgę, udając, że tego dnia się nie tyje, a kalorie ulatują gdzieś w przestrzeń kosmiczną, podczas gdy my zlizujemy lukier spod nosa. Niestety oszukano Was i to wszystko bujda - tyjecie dziś tak samo jak zwykle! Tylko bardziej, bo jecie więcej.

Wielkie sieciówki znają durny zwyczaj mnożenia zjedzonych pączków i robią je w jak najniższej cenie. Ceną takiej ceny jest znacznie gorsza jakość. W radiu usłyszałem dziś, że pączek w Lidlu (tylko dzisiaj!) kosztuje 49 groszy. To cena śmiesznie niska, a więc zachęcająca do kupienia i zjedzenia dużej ilości słodkich pudrowanych lub oblanych lukrem kulek. A ludzie niemądre, to i jedzą. I nie chodzi tutaj o Lidl czy inną sieciówkę, że to ich wina. Nie ich - nasza. Bo zamiast zjeść przy "święcie" smacznie, to jemy dużo.

Ale oderwijmy się na chwilę od świata ciasta, nadzienia i cukru pudru. Jesteśmy w Twoim domu, dziś jest 10. rocznica Twojego ślubu. Chcesz wykazać się i zorganizować świetną kolację. W końcu to wyjątkowa uroczystość. Chcesz, żeby Twój małżonek oniemiał z wrażenia, więc zamawiasz do domu catering, a dokładnie... 7 hawajskich.

Choć Tłusty Czwartek nie umywa się do rocznicy ślubu, to zasada jest ta sama. Zamiast zjeść coś wyjątkowego, to jesz dużo tego, co zwykle. No tak - spytasz - ale o co mi w ogóle chodzi? Co jeść w Tłusty Czwartek, skoro nie pączki?

Pączki. Bo wiecie w gruncie rzeczy pizza w rocznicę ślubu może być. Ale nie mrożona z sieciówki, ani nawet niemrożona z pizzerii. To musi być najlepsza pizza w mieście, bez patrzenia na koszt. Z najlepszymi dodatkami. Z najlepszym sosem. I w najlepszym lokalu.

I tak samo jest dziś z pączkami. Zamiast jeść 10 za 4,90zł, idź do Bliklego i zjedz JEDNEGO pączka. Zapłać jak za zboże, czyli po naszemu: jak za 6, 8 czy 10 pączków w Lidlu i pozwól sobie zapamiętać tego pączka na cały rok. A jak Ci mało, to weź dwa. Wyjdzie Ci to na zdrowie, a przy okazji zaznasz trochę kulinarnej rozkoszy.
O, tak wygląda ten Bliklepączek

Polecam Bliklego, bo stamtąd pączki jadłem, ale z pewnością jest wiele innych wyśmienitych i nieprzeciętnych cukierni, których wyroby są godne polecenia w tym miejscu.

Niech Tłusty Czwartek kojarzy Ci się z niezapomnianym smakiem, a nie z pełnym brzuchem. Pozwól sobie na odrobinę luksusu. Zasługujesz na to.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

2 komentarze:

  1. Dobra Racuch i tak obstawiam, że zjadłeś z milion pączków w czwartek. Pzdr Zo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyliłaś się o dwa. Zgadnij, w którą stronę. Pzdr To.

      Usuń