Przepis na sobotni wieczór

1 comment
Źródło: Flickr
Jest sobotni wieczór. Wszyscy idą na domówkę, do klubu albo obejrzeć w pubie mecz. A Ty zostajesz w domu jak ostatni nolife, bo nikt Cię dziś nigdzie nie zaprosił. Masz kilku kumpli, którzy tego wieczora również nie spędzają w większym gronie. Niech wpadną, co Ci szkodzi?

Przychodzą, nalewasz soki, włączasz wieżę. Muzyka gra. Trochę poobgadujecie tych, którzy nie słyszą, ale to nieładnie, więc długo to nie trwa. I co tu zrobić? Tak! Fejs! Snap! Insta! Zróbmy sobie WiFi-party. Więc wybieracie wygodnie swój kąt, swój fotel czy miejsce na kanapie i śledzicie, wyświetlacie, dajecie serduszka. Jest wspaniale.

A teraz wyobraź sobie, że dzieje się to samo, ale... nie ma Internetu. Jak to?! Pomocy! Nie! Mamo, zrób coś! Dzwonię na policję! No nie ma, klikasz w ten router i nic. Po prostu mogiła. Co robić?

W czasach, gdy w ulicznych korkach stały dinozaury, a kuchenki gazowe odpalało się krzemieniem, ludzie potrafili odpowiedzieć sobie na to pytanie. Zagłębiali się w odmęty szaf, wchodzi na krzesła, zaglądali na regały i wyciągali kartonowe pudła.

Monopol. Rummikub. Scrabble. Skip-bo. Ryzyko. Ręka do góry, kto pamięta gry planszowe!

Dla mnie te zakurzone pudła wyjmowane po tygodniach zapomnienia to prawdziwe skarby. Ileż to było radości po zwycięstwach, a ile nerwów i wrzasków, gdy ktoś oszukiwał. A jakie wielkie sińce pod oczami pojawiały się następnego dnia po nieprzespanej nocy. Ciągle ktoś krzyczał "gramy jeszcze raz!", bo mu się nie powiodło. A to wciąga. Cyfry. Litery. Działki. Zamki. Żołnierze. Po prostu karty.

Rozgrywka, rywalizacja i kreatywność. Tyle można z tych pudeł wyciągnąć, ale to dopiero początek litanii. Poza zdrowym, a na pewno zdrowszym, niż przed ekranem, sposobem spędzania czasu, te gry uczą przede wszystkim logicznego myślenia. Eliminowania. Dostrzegania zależności, możliwości. Uczą wykorzystywania ich. To taka matematyka, tylko o wiele ciekawsza, bo nie Kasia kupiła sześć cukierków po 2 złote i siedem po 4, tylko wujek Stefan zaraz położy siedem liter, zgarnie potrójną premię i będzie miał najwięcej punktów, znowu!

Dla mnie gry planszowe i nie tylko planszowe są esencją towarzyskiego życia. Bo można w szachy i warcaby, w karty i w Scrabble zagrać przez Internet, ale to tak jak porównywać granie w Fifę do prawdziwego meczu. Trawa nie brudzi kolan i nie czuje się kopnięć rywala. Pionków nie brakuje, plansza jest idealnie gładka i nie czuć tego wiercącego wzroku rywala.

Może dla Ciebie rozegranie partii w coś oprócz LoLa będzie powrotem do korzeni. Dla mnie to żywa tradycja, w dodatku jedna z moich ulubionych. Dzwoń po kumpli, zamów pizzę i wyciągaj planszę. Sobota trwa! Have fun!
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz:

  1. na dzisiejszy sobotni wieczór polecam mecz Polska - Dania :D

    OdpowiedzUsuń