Praski romans

Leave a Comment
Źródło: tutaj
Walczyłem ze sobą, idąc brukowanymi uliczkami. Otwarte drzwi restauracji obnażały to, co mają najlepsze. Królewskie zapachy zapraszały do przeżycia kulinarnej przygody. Albo to tylko złudzenie, które zrodziło się z późnej pory, mroku i uroku tych kamienic. Witajcie w Pradze.

Pierwszy raz jechałem w tak daleką podróż tak małym autobusem. 30-osobowy wehikuł dowiózł nas do Pragi w 10 godzin bez jakichkolwiek incydentów. Po wyjściu z autokaru zobaczyłem ogromną bladą bryłę. Jak się później okazało - jadłem w niej i modliłem się codziennie przez cały pobyt w Czechach. Mowa o halach wystawowych na Letňanach. Hal było bodaj 7, z czego co najmniej jedna to po prostu potężny namiot. Puste z pewnością wydają się trudne do zapełnienia, ale 30 tysiącom ludzi jakoś się to udało i miejsca nie było za dużo.


Już na pierwszy rzut oka widać, że Praga jest lepiej rozwinięta komunikacyjnie od jakiegokolwiek polskiego miasta. 3 linie metra robią wrażenie, zwłaszcza, że nawet w Rzymie są tylko 2, jeśli mnie pamięć nie myli. Zmieniając linię z A na C zobaczyłem najdłuższe ruchome schody w życiu. Trudno będzie się wstrzelić dokładnie w ich rozmiar, ale daję im 100m lekką ręką. Jadąc w dół można było sobie zrobić kanapkę, zjeść, wytrzeć buzię i zawiązać oba buty.
Źródło: tutaj
Z katedry na Hradčanach wracałem przez Most Karola. Piękne miejsce, szczególnie nocą, gdy jest bardzo ładnie oświetlone. W dzień zlatuje się tam mnóstwo turystów, a miejscowi rozstawiają kramy podobne do tych na polskich starówkach np. w Gdańsku. Karykatury, muzycy i something else, nie pamiętam, bo nie zwracałem na to uwagi. Wszystkich przechodzących obserwują uważnie poczerniałe posągi stojące po obu stronach kamiennej balustrady. Legenda głosi, że ktoś wie, kogo przedstawiają.

Mieszkając w centrum Pragi zobaczyłem jej najbardziej kuszące oblicze. Smukłe kościoły gotyckie i neogotyckie zapraszały do poznania wnętrza. Wspaniałe kamienice wydawały się spać, bo choć w Pradze mieszka milion osób, to w wielu budynkach nie świecą się światła. Szkoda, bo tak pięknej okolicy jeszcze nie widziałem.

Na porządku dziennym są stragany z grzanym winem stojące na ulicach. To cieplejsze akcenty wyłaniające się spomiędzy setek stoisk z pamiątkami. Jeśli chcielibyście coś kupić w Pradze, jakiś kubek, breloczek czy inny suwenir to nie róbcie tego w sklepach z przeszklonymi wystawami, a właśnie na tych straganach. Jest dokładnie to samo, a np. na kubku można zaoszczędzić co najmniej 30 koron, czyli coś około piątaka w naszej walucie.

Praga całuje słodko smakiem i zapachem cynamonowych tredlników. Wedle ochoty można odwzajemnić tego całusa z dodatkiem szminki o smaku Nutelli, która przyjemnie podkreśla wyjątkowość chwili, kiedy spotykają się Wasze usta. Choć cena 60 koron za ciastko może wydawać się komuś zbyt wygórowana, to są one warte sprawdzenia. Pokochacie się od pierwszego pocałunku.
Zapożyczone z Wikipedii
Innym przysmakiem czeskim jest smażony ser. Nie mogłem odpuścić sobie takiej przygody i po walce o menu z właścicielką restauracji (skądinąd przegranej) wybrałem księżniczkę numer 9, która przeprowadziła się do mnie na śnieżnobiałym talerzu wraz z całym swoim dworem - pomidorami, ogórkiem i kapustą. Oprócz obsługi - było idealnie.

Nie zobaczyłem stadionu Sparty i nie mam pojęcia jak wyglądają peryferia praskie, ale stolica Czech jest niewątpliwie miejscem, do którego chcę wrócić. Warszawskie Stare Miasto jest okruszkiem w porównaniu z rozległą kolebką Pragi, której pomimo upływających lat nie dręczą zmarszczki, a jedynie drobna nieświeżość. Muzeum Narodowe i pomnik św. Wacława z pewnością zaprezentują się jeszcze lepiej po renowacji.

Choć nasz romans był krótki, to wierzę, że mój nagły powrót do rodziny nie przekreśli naszego uczucia, Prago. Wiem, że nie możesz do mnie przyjechać, ale jeszcze się zobaczymy. Obiecuję.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz