Obce ciało

6 comments
Źródło: spadkopca.pl
Może ze trzy dni temu rozmawiałem ze znajomym o kinie. W zasadzie prosiłem go, żeby podrzucił mi coś do obejrzenia. Już dawno nie oglądałem czegoś, co by mnie porwało. No dobrze, była produkcja o Relidze, była ciekawa produkcja "Powstanie Warszawskie", ale mimo wszystko zdecydowana większość filmów, które ostatnio obejrzałem, to były obraz lekkie i przyjemne, takie jak "Wkręceni". Nie oznacza to, że były złe. Po prostu zbyt proste, żeby myśleć o nich po wstaniu z granatowego fotela na sali kinowej.

Wpisując do kalendarza kino, nie miałem pojęcia, na co się piszę. Ktoś mi polecił i miałem sposobność sprawdzenia, więc czemu nie? Nie mam pojęcia, kim jest Zanussi, z kim współpracował do tej pory, ani jakie filmy stworzył. Znawca kina ze mnie żaden. Ale swoje dwa grosze wtrącę.

Obce ciało. Co to może być? Sprawdziłem na filwebie czy czymś takim, ale widząc pierwsze kilka komentarzy, uciekłem stamtąd ze strachu przed spoilerami. Sprawdzę sam - to zawsze najlepsze wyjście.

Pierwsze sceny ukazują zakochanych ludzi. Celowo nie piszę kochających się. Miłość to nie beztroska, zakochanie tak. I właśnie taką beztroskę widać na samym początku filmu. Piękny krajobraz i szczęśliwa kobieta ze szczęśliwym mężczyzną. Tak to wygląda. Do czasu.

Bo Kasia, w którą wcieliła się Agata Buzek, chce zostać... zakonnicą. Jak to?! Co?! Zakonnicą?! Ano zakonnicą. I choć najbliższa rodzina chce jej to utrudnić, to wszystko na nic. Kaśka wybiera klasztor zamiast Angelo - przystojnego Włocha, który nie traci wiary w uczucie i jedzie za swoją wybranką do Polski, by ją odzyskać.

Mogę wiele napisać o dziwności tego obrazu. W ogóle jak można zrobić film o zakonnicy? Osobiście nie wiem jak, tyle że wbrew powszechnym lamentom ten film... nie jest o zakonnicy. Więc o czym? Przecież pisałeś, że Kaśka poszła do zakonu. No pisałem. To o co chodzi?

Nie myślcie, że Angelo siedzi 24/7 pod bramą klasztoru i drze się "Kaśka! Piosenkę ci napisałem!". Nic z tych rzeczy. Trafia w sam środek korpobagna, które chce go zassać do środka. Bez namacalnego powodu, bez motywacji osobowej Angelo... nie daje się zassać.

"Obce ciało" to film, który spełnił moje oczekiwania. Pomijając wszelkie kwestie religijne - ma ogromny atut, który jest u mnie najwyżej punktowany. Jest niebanalny. Na spotkaniu z reżyserem padły słowa "Dzisiejszy świat stawia szybkie pytania i chce szybkich odpowiedzi.". Dokładnie tak, to zdanie trafia w samo sendo. I dalej mówca ciągnął "Tymczasem ten film nie daje ani szybkich pytań, ani szybkich odpowiedzi.". Nic dodać, nic ująć.

Można zapytać o miłość w tym obrazie, można zapytać o powołanie i jeszcze o wiele innych ważnych rzeczy. Ale mi na usta ciśnie się pytanie o wartości. Czy je mam? Czy ich bronię? Dlaczego to robię?

Dziesiątki myśli można wyciągnąć z "Obcego ciała", a każdą z nich uznać za motto. Tylko po co?

"Obce ciało" nie jest dobrym wyborem, jeśli chcesz się pośmiać. "Obce ciało" to fatalny wybór, gdy chcesz się zrelaksować. "Obce ciało" nie jest lekkie. "Obce ciało" nie jest poprawne. "Obce ciało" robi to, czego świat nienawidzi - skłania do myślenia. Myślenia o sensie życia i jak to życie przeżyć. Po co mi wolność i co to jest wolność? I po jaką cholerę oglądałem ten film?

Jeśli stać Cię na to, żeby się oderwać od korpobagna, to je obejrzyj w kinie. Jeśli zakonnica to dla Ciebie wariatka, to obejrzyj ją w kinie. Jeśli wybrałeś swoją drogę, to sprawdź, jaka jest, w kinie. "Obce ciało" to film, w którym każdy odnajdzie siebie. Ale nie wszyscy się z tego ucieszą. Prawda boli.
Źródło: onet.pl

Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

6 komentarzy:

  1. Widać, że totalnie nie znasz się na kinie więc radzę Ci omijać takie tematy, Lepiej nie mówić w tym przypadku pisać nic, niż pisać o rzeczach na których się nie zna i udawać, że choć raz można być specem. pozdrawiam :) Student ŁÓDZKIEJ szkoły filmowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja krytyka jest mało konstruktywna, gdyż swojej tezy i rozwiązania nie popierasz niczym, poza przynależnością do szkoły filmowej.

      Usuń
    2. Niestety, nawet jako zwykły odbiorca też podzielam zdanie "studenta ŁÓDZKIEJ szkoły filmowej", że na kinie naprawdę się nie znasz. Pierwszym argumentem, którym poprę swoją tezę jest to, że polecasz zwyczajnie słabe filmy ("Wkręceni", "Obce ciało" - one są obiektywnie słabe).
      Jasne, można powiedzieć, że "o gustach się nie dyskutuje", ale jest to tylko zbyt często powielana bzdura, bo to właśnie dyskusja o gustach ma największy sens i można z niej wyciągnąć najciekawsze wnioski.
      Wnioski jakie mi się nasuwają to to, że za mało dobrych filmów widziałeś w życiu i nie masz skali porównawczej. Filmy, które skłaniają do myślenia można wymieniać na pęczki (np. nowość kinowa - "Birdman", czy "Miłość" Michaela Haneke), ale na pewno nie zalicza się do nich "Obce ciało". Tu wszystko jest podane na tacy, bohaterki są papierowe i wręcz trzeba wyłączyć myślenie, żeby uwierzyć w ten film - nie dlatego, że jest dziwny, on nie jest dziwny - jest tylko słabo zrobiony i niestety powiela banały.
      Podsumowując, nie lubię gdy ktoś pisze o rzeczach, na których się nie zna. Nie twierdzę, żebyś przestał to robić, ale żebyś przygotował się na krytykę. Tą mniej lub bardziej konstruktywną. Mam nadzieję, że podałem wystarczające argumenty, abyś zaliczył moją wypowiedź do tej drugiej grupy. :)

      Usuń
    3. Tak, przyznaję Ci rację. Niewiele widziałem w życiu filmów i nie mam skali porównawczej. Miło, że poleciłeś (mimochodem) coś do sprawdzenia, chętnie obejrzę jedno i drugie, zwłaszcza, że ostatnio trochę czytałem o "Birdmanie".
      Przypomnę jednak jedną istotną rzecz: ten blog nie jest blogiem kinowym. Piszę absolutnie subiektywnie i gdy mówię "ten film jest dobry", to mam na myśli "ten film jest dobry dla mnie". Podobnie z płytami, książkami i wszystkim, o czym można przeczytać w tym miejscu.
      Mnie "Obce ciało" skłoniło do myślenia. Być może jestem jedyną osobą, która może tak powiedzieć. Tak czy inaczej mogę powiedzieć, że ten film jest skłaniający do myślenia, bo mnie skłonił.
      Nie zamierzam przestać pisać o filmach. Jestem gotowy na krytykę - taką jak Twoja. Pozdrawiam!

      Usuń
    4. Cieszę się, że zainteresowałem Cię tymi filmami, bo naprawdę są warte uwagi. :)
      Wiadomo, atrybutem recenzji jest subiektywność, każdy ma inny gust. Jednak gust cały czas się kształtuje, tak jak wspomniana przeze mnie wcześniej "skala porównawcza". Twoje recenzje znacząco zyskają na wartości, gdy lepiej zapoznasz się z kinem.
      Fajnie, że poruszasz różne tematy na swoim blogu. Nie jest to blog filmowy, jednak o kinie też opowiadasz. Myślę, że zgodzisz się ze mną, że warto jest mieć dobre podstawy/przygotowanie do każdego opisywanego tematu. Moim zdaniem na razie Ci tego brakuje (w kwestii kina), ale wierzę, że nad tym popracujesz. Pozdrawiam! :)

      Usuń
    5. Masz rację - pracuję nad tym, ale popracuję jeszcze bardziej. :)

      Usuń