Nieargumentum ad personam

1 comment
Nie wiem, czy Was cokolwiek obchodzi polityka. Zazwyczaj mówię, że się tym interesuję i z prawdą się nie mijam, ale od czasu do czasu mój stosunek do polityki lepiej określiłoby słowo "obrzydzenie". 

Tak czy inaczej coś Cię z politykami łączy. Jestem pewien, że kiedyś się pokłóciłeś. Z mamą. Z tatą. Z rodzeństwem. Z wściekłą nauczycielką. Z nieuczciwym graczem na serwerze. Z najlepszą przyjaciółką. Z obcym człowiekiem. Każdy kiedyś się pokłócił i tego nie da się podważyć.

Spory przybierają najróżniejsze formy. Niektóre kończą się zdejmowaniem marynarek i pokazywaniem pozawerbalnych argumentów, inne ciągną się przez całą noc nad kieliszkami, żeby nad ranem ululać dyskutantów do snu.

Dziś chcę zaledwie wspomnieć o czymś, czego na pewno doświadczyliście. Argumentum ad personam. Tak to się fachowo nazywa, a w przełożeniu na nasze - jak już nie wiesz, co powiedzieć, przeciwnik Cię punktuje, a Ty rzucasz heroiczne "zamknij ryj, idioto!" z nadzieją, że może coś ugrasz. Jeśli jesteś grzeczniejszy lub kobieca, mówisz słodkim głosem "nie wiem, jak możecie wierzyć takiemu kretynowi". Tak to wygląda w krzywym zwierciadle.

Argumentum ad personam. Z łaciny te 3 słowa oznaczają argument do osoby. I jak typowy bloger nie będę sugerował, tylko zapytam. Serio uważasz, że to jest argument? Że w dyskusji można merytorycznie nazwać kogoś cwelem, nie odnosząc się do jego racji?

Ludzie traktują czasem argument ad personam bardzo poważnie. Nie ulega wątpliwości - w ten sposób można wygrać kłótnię. Przeciwnik zaczyna się denerwować, odpowiada pięknym za nadobne, robi się gorąco. Łatwo go sprowokować. Czasem postronne osoby przyglądające się dyskutującym mogą pomyśleć "dobrze mówi, ten drugi to jakiś palant". Ale nadal inwektywa nie jest argumentem w dyskusji. Może być sposobem wygrania jej, ale nie jest argumentem.

Merytoryczne wypowiedzi są w cenie, gdy rozmawiają ludzie mądrzy. Niestety mądrych jest mniej od pozostałych i często wygrywa ten lew, który najgłośniej ryczy.

Jeśli kiedyś zdarzy Ci się, że podczas kłótni ktoś odpowie zniewagami na Twoje argumenty, powiedz mu, że argumentum ad personam to żaden argument (możesz dosadniej, wedle uznania) i przytocz jeszcze raz własne racje. Niech się zagotuje. Jeśli ktoś wyjdzie na debila, to z pewnością nie Ty.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz:

  1. Argumentum ad personam to bardziej - nie słuchaj go bo jest idiotą.
    Samo stwierdzenie, że jest idiotą to za mało.

    Poza tym ludzie częściej stosują dużo groźniejszy argument niemerytoryczny mianowicie: ad hominem.

    OdpowiedzUsuń