Kanon obowiązkowych gier w szkołach

4 comments
Źródło: unsplash.com
Jak mantra wraca w mediach temat zmiany kanonu lektur szkolnych. Świat idzie do przodu i edukacja także musi się dostosować do dzisiejszych realiów. To zrozumiałe i nie ma w tym nic złego. Okej. Tylko dlaczego te zmiany mają polegać na wyrzucaniu dzieł ambitnych i zastępowaniu ich lekkimi, przyjemnymi, nie ukrywajmy, książkami niższych lotów?

Jakiś czas temu usłyszałem o pomyśle wycofania fragmentów "Pana Tadeusza" z gimnazjum, bo uczniowie nie są w stanie docenić wartości tego dzieła. Bynajmniej. Jak mogą być w stanie, skoro cały czas chcemy obniżać poprzeczkę i wymagania? Dlaczego mamy być głupsi? Gimnazjum to trudny wiek, jasne, człowiek wtedy dojrzewa, buntuje się. Wybornie. Ale dlaczego nie dać mu szansy (szkoła jest szansą - brzmi jak slogan) na poznanie wybitnych pozycji literackich na tym etapie edukacji? Dlaczego nauczyciel ma pozwolić uczniowi rozleniwić się do tego stopnia, że w liceum już nawet nie pomyśli o przeczytaniu jakiejkolwiek książki?

Wracając do przedostatniego zdania poprzedniego akapitu - w szkole powinniśmy poznawać dzieła wybitne, wyselekcjonowane, najlepsze. Konsultowanie z uczniami wyboru lektur nie ułatwia tego, zwłaszcza z osobami w wieku gimnazjalnym. Co może taki człowiek zaproponować nauczycielowi? Dziady? Krzyżaków? Pieśń o Rolandzie? Nie. Raczej Wiedźmina, Metro, może Millenium, w porywach Małego Księcia, którym nie zachwyciłem się ani trochę.

Tradycjonalista - powiecie. Mogę być i tradycjonalistą, ale, kurczę, nie róbmy tak na siłę z tych dzieci idiotów. Myślicie, że jak w szkole będzie Harry Potter zamiast Mickiewicza, to po przeczytaniu powieści o chłopcu z różdżką ktoś sięgnie po Wallenroda i Ostatni zajazd na Litwie? Sięgnie. 1 na 1000, albo 3 na 1000.

Tendencja do dostosowywania się do oczekiwań uczniów doprowadzi do wyprowadzenia ze szkoły książek, a wejdą obowiązkowe gry do przejścia. "Co sądzisz o Prologu w The Witcher II? Przeanalizuj walory graficzne gry." Mam nadzieję, że przesadziłem.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

4 komentarze:

  1. Uważam tak samo jak ty. Ważne jest znać dziedzictwo kulturowe Polski, a nie same zagraniczne książki fantasy, które nie wnoszą praktycznie zawsze żadnych wartości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Okej - jeśli w kanonie jest Potter, to Potter przeczytany, na Mickiewicza nikt nawet nie spojrzy. A kiedy w kanonie Mickiewicz - zarówno Pan Tadeusz, jak i Potter leżą odłogiem. Stosunek przeczytanych książek: 1 do 0.
    Wiem, że nie koniecznie nie chodzi tutaj, ile człowiek książek zaliczy, i nie jestem Boże broń zwolennikiem zastąpienia Słowackiego panią Rowling. Ale myślę, że kanon lektur musi być lepiej dostosowany do poziomu ucznia. Problemem nie jest tutaj raczej podział na czytających literaturę popularną i tych sięgających po poważniejsze lektury. Problemem jest podział na czytających i nieczytających. Jaki procent gimnazjalistów nie przeczytało w życiu książki? I teraz - czy dla czytelnika początkującego, niewprawionego, "Krzyżacy" to najlepsza propozycja? Wpychaniem im do gardła Sienkiewicza można osiągnąć efekt odwrotny do zamierzonego.
    Temat rzeka, ale zawołanie, żeby "na siłę z dzieci idiotów nie robić" jest chyba odrobinę naiwne. (A traktowanie gry komputerowej jako antonimu książki - trochę niezrozumiałe).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celowo przejaskrawiam pewne rzeczy, jednak chyba nikt nie zaprzeczy, że gra komputerowa (choć teraz to może już Facebook) jest swego rodzaju symbolem mojego pokolenia. I to jest przykre. Nie jestem przeciwnikiem grania, ale ktoś kto przeszedł 100 gier i nie przeczytał nawet 10 książek jest naprawdę ubogi.
      Krzyżacy, jak słusznie zauważyłeś, są lekturą w gimnazjum. Dla osoby, która czytała lektury już w podstawówce, Sienkiewicz (przynajmniej Krzyżacy) nie będą czymś nie do przejścia.
      Od wykształcenia pasji lub chociaż przyjemności czytania jest nie szkoła, a rodzice. Nie wszyscy muszą być humanistami, ale nie można zrzucać obowiązku przekazywania pewnych wartości, wzorców, stylu życia na edukację. Szkoła przede wszystkim kształci tak jak rodzina przede wszystkim wychowuje. To działa wymiennie, ale w ograniczonym zakresie.
      Jeśli odpuścimy dzieciom w podstawówce "W pustyni i w puszczy" to, tak jak piszesz, w gimnazjum nawet nie zerkną na "Krzyżaków" etc.
      I nawiązując do pierwszych zdań Twojej wypowiedzi - nie można układać kanonu lektur uwzględniając, czego ewentualnie uczeń nie przeczyta. Ma przeczytać wszystkie.

      Usuń
  3. Jedni lubią czytać, drudzy nie, ale klasykę powinien znać każdy! To też nasza kultura. Duża liczba uczniów narzeka na "Krzyżaków" w których są przecież elementy podobne do tych które tak bardzo zachwycają ich grach. Walki itp. Na lektury zaczyna się narzekać z zasady...

    OdpowiedzUsuń