Miasto '44

3 comments
Źródło: filmowa.net
O Powstaniu Warszawskim słyszymy w mediach co jakiś czas, zwłaszcza w sierpniu, kiedy to na samym jego początku obchodzimy kolejne rocznice wybuchu Powstania. Ostatnio jednak również polskie kino dostarcza nam wiedzy (i nie tylko) nt. wydarzenia sprzed 70 lat. Recenzje filmów o tematyce powstańczej właśnie są do tej pory pierwszą i ostatnią na tym blogu. Dziś przyszedł czas na "Miasto '44", czyli produkcję zapowiadaną chyba najgłośniej.

Słyszałem opinie dobre i złe, pełne rozczarowania i podziwu - jednym słowem skrajne. Gdy ścierają się tak różne zdania na temat jednej rzeczy, najlepiej jest przekonać się na własnej skórze. Podobno.

Nie napiszę ani słowa o aktorach, reżyserze czy scenarzyście. Skupię się tylko i wyłącznie na filmie. A więc: zaczyna się od przedstawienia nam głównego bohatera. Nie jest to może wyszukane, ale w przypadku tak niezwykłej historii chyba nie trzeba się silić na dziwactwa, wystarczy dobrze opowiedzieć rzeczywistość.

Wydarzenia następują szybko po sobie i wkrótce zostajemy wcieleni w szeregi Wojska Polskiego. Rozpoczyna się Powstanie, a widzowie czują się, jakby sami wychodzili na pierwszą akcję. Naprawdę dobrze widać, jak nowicjusz wchodzi pomiędzy żołnierzy. Nie wszystko wie, rozumie. Jest pełen zapału, choć wydaje się nieco nieśmiały. I wszystko idzie dobrze aż...

Aż następuje pierwsza z trzech fatalnych porażek "Miasta '44". Slow motion czy jakoś tak, muzyka, efekty specjalne i... cały misterny plan poszedł. Sami wiemy dokąd. Napięcie budowane przez tyle scen, ujęć, wątków niemalże znika w momencie, kiedy powinno sięgnąć zenitu. Co więcej, jak już wspomniałem, taki zabieg powtarza się trzykrotnie (lub cztero-, ale jeden nie raził aż tak). Miało wyjść efektownie, wyszło groteskowo. Czułem się jak w trakcie przerwy na reklamy, gdy setki kul omijały głównego bohatera i trafiały w ścianę stojącą za ostatnim rzędem foteli zajętych przez uczniów gimnazjum czy liceum. Takie dramatycznie nieudane przejścia z jednego sposobu przedstawienia sytuacji do drugiego (wybaczcie mi fachowe słownictwo) kojarzą mi się raczej z komediami i gdyby nie to, czego ten film dotyczył, napisałbym, że komediowo wyszły.

Niestety te kilka zwolnionych scen to nie koniec błędów. Jak się opowiada wydarzenia z historii, z historii własnego narodu, w dodatku wojnę, to powinno się to zrobić jak najstaranniej, najdokładniej, żeby jak najlepiej oddać ówczesne wydarzenia. I faktycznie producenci filmu tak robili, aż... w kobietę strzelił czołg, zrobił jej w brzuchu dziurę o średnicy garnka, a ona... zaczęła przepraszać swojego kolegę z oddziału. Prawdopodobnie nieco mniejsze wpadki film zaliczył już wcześniej, jednak nie mogłem się powstrzymać, żeby nie wspomnieć o tej.

Co wiec uważam o tym filmie? Czy jest fatalny? Jest prawdziwy, oddaje dobrze, jak ludzie ginęli bez pożegnania, jak w parę sekund po uśmiechu czy pocałunku następowała śmierć. Pokazuje, jak rodzice bali się o dzieci, przyjaciele o siebie nawzajem, jak Powstańcy liczyli na pomoc czerwonych. Film jest mocny, dobry, prawdziwy... po wycięciu tych nieszczęsnych trzech scen, bo dziurę w brzuchu jakoś ścierpię. Niewątpliwie najbardziej efektowna produkcja dot. Powstania Warszawskiego, niestety równie mocno spartolona przez hollywoodzkie zapędy kogoś, kto to robił. Obejrzyjcie i oceńcie sami. I nie zamykajcie oczu, Wasi przodkowie zamiast zaciskać powieki, zaciskali palce na spuście. Więc się chociaż nie odwracajcie.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

3 komentarze:

  1. Z tego co się orientuję to za efekty specjalne był odpowiedzialny właśnie ktoś z Hollywoodu, więc może dlatego wplótł tam swoje fantazje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo wszelkich niedociągnięć uważam, że film jest genialny i bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "w kobietę strzelił czołg, zrobił jej w brzuchu dziurę o średnicy garnka, a ona... zaczęła przepraszać swojego kolegę z oddziału"- Nie wiem jak Autor oglądał film, chyba dość niedokładnie, być może brakuje mu wiedzy, bo prawda jest taka iż czołg nie trafił w tą dziewczynę. Pocisk trafił obok niej, a fala uderzeniowa częściowa rozerwała jej ciało (w jej przypadku fala zerwała jej skórę z powierzchni brzucha i częściowo przypaliła co powinno skutkować natychmiastowym zgonem). Żadnej dziury w ciele nie było, choć po tym filmie wszystkiego można się spodziewać. Sytuacja, kiedy ulicę przykryły spadające ludzkie szczątki doskonale to podkreśla...

    OdpowiedzUsuń