Jestem staroświecki i Bogu dzięki

1 comment
Źródło: unsplash.com
Napisałem niedawno tekst o tym, jak ludzie skupiają się na walce ze złem, zamiast na czynieniu dobra. Ks. Popiełuszko, który może być wzorem nie tylko dla wierzących, mówił "Zło dobrem zwyciężaj", tymczasem wiele osób woli bić się z tym, co niegodziwe, zamiast pomagać, uśmiechać się, cieszyć, być dobrym.

Nie sposób jednak nie zauważyć, gdy ktoś otwarcie zachęca do okazywania swojej... nie wiem, ciemniejszej strony (brzmi to i delikatnie, i patetycznie, ale nic lepszego nie przychodzi mi do głowy). Jedna z popularnych stron na Facebooku w tym tygodniu opublikowała historię jakiejś matki, która przeprowadziła aborcję nożyczkami sama na sobie. Okropne, oburzające i zasługujące na potępienie. To oczywiste. Po co więc wpis okraszać leadem "Gdybyście mogli, jaką karę byście jej wymierzyli?". Nie należę chyba do spiskowców, ale teorie o kryształowych intencjach autorów wkładam tym razem między bajki. Po co podsycać nienawiść, chęć zemsty i, powiedzmy, sprawiedliwości? Czy sam czyn nie powoduje tego wystarczająco? Dziś lepiej dopisać coś z niemym "daj upust swojemu oburzeniu, a co!". Pokaż, jaki jesteś okrutny, a jaki wymyślny, a jaki prawowity, że jej tak dokopałeś, prawilny wręcz. Przykład z aborcją jest dość mocny, ale podobne zachęty do komentowania można znaleźć również przy pomniejszych sprawach poza Facebookiem.

Nie znam się na socjologii, ubolewam, ale może w podsycaniu nienawiści jest jakiś cel? W mediach na okrągło przewijają się smutne historie, morderstwa, gwałty, pobicia, zamieszki, prześladowania. Tego jest pełny nasz świat. Ale czy mało w nim dobra do pokazania? Dobro nie robi na nikim wrażenia. Jest mało widowiskowe, krew raczej nie kapie z ekranu, a wszystko kończy się szczęśliwie, czyli w przekonaniu większości szablonowo. Dobro jest takie codzienne. A jednak na co dzień na ekranach go nie widujemy.

Pamiętam jeszcze, jak byłem małym chłopcem z klas 1-3 podstawówki i u kolegi grałem w jakąś grę, w której byłem strażakiem i gasiłem pożary, uwalniałem ludzi z zaczadzonych pomieszczeń. Pomagałem. Dziś słyszę tylko o wojnie, strzelaniu i mordach w grach. Grach, po które sięgają najmłodsi. A gdzie jest dobro? Ja chcę strażaków. Dla gówniarzy, którzy zaczynają właśnie szkołę i dla swoich dzieci. Niech mój syn gasi na komputerze pożar (jeśli ma już coś robić na komputerze), a nie zabija, choćby terrorystów z cs'a. Dajmy dzieciom trochę dobra. Dajmy go trochę sobie.
Jeśli chcesz być na bieżąco ze wszystkimi wpisami na Minus 3 polub fanpage bloga 
na Facebooku, gdzie lądują zawsze najnowsze posty. 5!
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz:

  1. Taka natura człowieka, ze lubi patrzec na horror, masakrycze obrazy. Gdzieś to jest w nas wpisane. Jak dla mnie to powinniśmy tego unikać i raczej szukać piękna, dobra i wzorcow do naśladowania.

    OdpowiedzUsuń