Ja, szpieg

2 comments
Źródło: unsplash.com
Nie jestem szpiegiem, ale wiem jak to jest wieść podwójne życie. W myśl hasła "Kto czyta książki, ten żyje podwójnie" mogę chyba powiedzieć, że chodzenie do szkoły, Kościoła, oglądanie meczów i pisanie tekstów na blogi to tylko jedno z moich żyć. Drugie przeżywam tam - na stronach lektur wybranych mi przez MEN lub przeze mnie samego. Zwłaszcza przeze mnie samego.

Ostatnio chodzi za mną Wiedźmin. Byłoby spoko, ale czytałem go już. Nie wiem, czy to jesienna trauma, czy coś innego. Aktualna pora roku, powietrze, spadające liście, wilgotność, chłód na nosie to moje malutkie kuleczki, o których pisałem jakiś czas temu. W nich zamknięte mam długie wieczory, jeszcze w ostatniej klasie gimnazjum, kiedy to wkroczyłem do Temerii, Redanii, Cintry, śledząc poczynania tego z Rivii. Cholerny sentyment budzi się we mnie, rok w rok. Jakoś te jesienie zawsze były wyjątkowe. Trudno określić: udane czy nie. Ale wyjątkowe. Wakacje też, zimy są niezłe, a wiosny energetyczne. Ale to wrzesień, październik i listopad przynoszą mi szczególny nastrój. Nastrój do czytania.

Chyba każdy fan literatury jakiejkolwiek przeżył kiedyś czas, że bardziej interesowały go kolejne strony i rozdziały tego, co trzyma w rękach, niż kolejne dni i tygodnie własnego życia. Zatrzymany w piersiach oddech "do końca strony", emocje i pytanie "kiedy się tego w końcu dowiem?" oznaczają dobrą lekturę. Podobnie czułem się przy "Trafnym wyborze", jednak saga o Geralcie jest nie do przeskoczenia. Ten fantastyczny klimat, pierwsze wydanie książki, a jeśli nie pierwsze, to przynajmniej te normalne, a nie z postaciami z gry na okładce, pożółkłe, wypadające strony. W sumie całe setki stron, bo czas, w jakim czyta się kolejne części zależy tylko od tego, czy go mamy. Bo ochota jest zawsze. Złość, kiedy brakowało 10 stron z rzędu. Czasem trzeba było poukładać w dobrej kolejności, bo poprzednikowi się nie chciało. Coś wspaniałego. Nie bez powodu chyba nie dopatrzyłem się żadnych genitaliów, ani "kocham moNIKę" w egzemplarzach, jakie miałem okazję mieć w dłoniach.

To było najlepsze, co w życiu czytałem. To było moje najbardziej drugie życie. Bo takie zwykłe drugie mam często. "Imię Róży" czy "Testament". Naprawdę można się zżyć książką - jakkolwiek to odczytasz. I to chyba dobre. Czasem świat przedstawiony jest lepszy od rzeczywistego. I choć swojego życia trzeba pilnować, to przyjemnie mieć jeszcze drugie - gdzie nic nam nie grozi, gdzie nam nic się nie stanie, gdzie chcemy zawsze wracać.

Żałuję, że ten "Wiedźmin" nie ma 50 części. Albo nie jest chociaż tak obszerny, jak "Gra o tron", którą ostatnio napocząłem, a z którą się zżyć nie mogę.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

2 komentarze:

  1. W moim przypadku Saga o Wiedźminie to było pierwsze zetknięcie się z polską fantastyką. Później byli Stanisław Lem, Janusz Zajdel i cała plejada autorów właśnie piszących w tym gatunku. Ale wiedźmin... Zauroczenie od pierwszej strony. Język, narracja, bohaterowie... Po prostu magia. I jedno pytanie: czytałeś "Sezon burz"? Jeśli tak to jakie masz odczucia z nim związane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć! Czytałem "Sezon burz" i jestem pod wrażeniem tej książki. Zastanawiam się, czy gdybym nie wiedział, że nie jest częścią Sagi, to czym bym tak mocno odczuł jej odrębność. Mimo wszystko gorąco polecam każdemu miłośnikowi Geralta.

      Usuń