Dlaczego nigdy nie spełnisz swoich marzeń?

1 comment
Źródło: unsplash.com
Dzieci są wspaniałe. Oprócz tego, że wrzeszczą i często nie rozumieją prostych rzeczy, ale akurat w tym drugim nie różnią się wiele od dorosłych. Dzieci są wspaniałe, bo nie wstydzą się, że jak im coś nie wyjdzie, to wszyscy będą się śmiać. A nawet jeśli, to nie wzbrania ich to przed tworzeniem w ukryciu (dorosłych już wzbrania).

Jak byłem mały, to miałem mnóstwo marzeń i planów. Oprócz pewności, że zagram w Milanie, Barcelonie, Manchesterze i Legii oczywiście, chciałem też być rysownikiem w Amerykańskim sądzie. Połączyłem więc obie swoje życiowe drogi w jedną (właściwą) i rysowałem piłkarzy. Brzydko, brzydziej, a potem coraz ładniej. Co ciekawe, akurat to hobby nie przeszło mi po miesiącu. Od założenia pierwszego zeszytu z kopaczami do porzucenia ostatniego (to był chyba czwarty) minęło co najmniej 6 lat. I jako dziecko jeszcze nie zawahałem się wydać pieniędzy z urodzin czy innego Dnia dziecka na kredki Faber Castle'a. Do dziś nie żałuję, a kredki wciąż leżą w biurku. Nie wiem, czy w komplecie.

Nieco później przyszło zainteresowanie pisaniem. Tak w trzeciej klasie ruszyłem z powieścią futbolową "Chłopcy z SKSów" czy czymś podobnym. Nie doszedłem do relacji drugiego turnieju, gdy znudziło mi się to i zawiesiłem pióro na kołek. Rok lub dwa minęły, a ja stałem się pisarzem fantastycznym. Zamiast piłki wprowadziłem elfy i krasnali. Do każdej książki była mapa. W sumie wymyślanie nazw rzek, pustyń, puszczy, pustek, równin i państw zajmowało mniej więcej tyle, ile późniejsze pisanie. Każda wydawała mi się beznadziejna.

Jeszcze zanim poszedłem do gimnazjum przyszedł czas, że przebrnąłem przez własną wyobraźnię, przymykając oczy na płytkość fabuły. Odstąpiłem od fantasy i powstało dzieło przypominające kształtem powieść sensacyjną z elementami science-fiction osadzoną w czasie i miejscu mi współczesnym.

I po co się Wam tu żalę lub chwalę? Znamy się na tyle długo, że chyba nie przyszło nikomu do głowy, że bez powodu. Jestem nieco starszy i już nie rysuję piłkarzy (no dobra, czasem). Ale produkuję te dwa blogi,  mówię o nich jak o swoich wyhodowanych kwiatuszkach i cieszę się za każdym razem, gdy ktoś czyta. Udało mi się - przebrnąłem przez natłok myśli "ee, i tak są lepsi ode mnie, niech oni piszą, ja się nie nadaję". Nie wiem, czy się nadaję. Wiem, że chcę to robić. I robię to. Zupełnie jak dziecko i jak najlepsi na świecie piłkarze, pisarze, muzycy i kucharze.

Tak często porzucamy marzenia, zanim wzięliśmy je do ręki. Odkładamy własne przyjemności, gdy ujrzymy lęk przed wyśmianiem, wyszydzeniem, kompromitacją. Tymczasem tylko rysując mogłem stać się rysownikiem amerykańskiego sądu. Regina Brett w książce "Bóg nigdy nie mruga": jeśli chcesz być pisarzem - pisz. Nawet jeśli wstydzisz się swoich prac, to nie powód, by ich nie tworzyć. Nie musisz ich nikomu pokazywać, a przede wszystkim nie porównuj się z innymi. Porównuj się tylko ze swoimi sprzed roku, miesiąca i tygodnia. Nie obejrzysz się, a coś Ci wyjdzie. I raczej nie bokiem.

Jeśli chcesz być na bieżąco ze wszystkimi wpisami na Minus 3 polub fanpage bloga 
na Facebooku, gdzie lądują zawsze najnowsze posty. 5!
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz:

  1. Ja lubię czytać Twoje teksty. Podoba mi się Twój styl. Powiem więcej, cieszę się, bo tak naprawdę dzięki temu mogę Cię bliżej poznać - tak niewiele o Tobie wiem... Myślę, że nawet Twoja "młodzieńcza" fantastyka mogła być ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń