Moja pierwsza dłuższa randka z Kundlem

Leave a Comment
Źródło: tutaj
Już ponad miesiąc temu prezentowałem Wam nowy, powiedzmy, gadżet, jakim jest dla mnie Kindle. Dziś mam już większe doświadczenie. Zbliżyliśmy się do siebie i chcę opowiedzieć o naszym związku. Choć zaczęło się od małego nieporozumienia, to jesteśmy dziś w dobrych relacjach. Spędzamy razem coraz więcej czasu. Cześć, to mój nowy Kundelek.

Parę dni temu pokazałem na Instagramie moje najbliższe lektury, a przy okazji wrzuciłem ich listę w poprzednim wpisie. Tylko jedna osoba podjęła się typowania, jaką książkę dziś zrecenzuję. Niestety typ "Resortowych dzieci" nie był trafny. A prawidłową odpowiedzią jest... "Testament". Chyba pierwszy w moim życiu thriller, a zarazem pierwsza moja książka przeczytana na Kindle'u. Same premiery.

Od czego by zacząć? Już na pierwszych stronach książki jesteśmy porwani na szczyt wieżowca (swoją drogą podobnie jak w powieści "Gracz" Przemysława Rudzkiego). Co się tam dzieje? Chyba nie będzie zbyt dużym spoilerem, jeśli powiem. Bogaty, bardzo bogaty człowiek podpisuje testament. Dosłownie chwilę potem odbywa lot. Lot z 13. piętra na chodnik. Samobójczy skok starca daje początek ciekawej fabule ponad 300-stronicowej powieści.

To, co mi się podobało, to że nie poznaliśmy głównego bohatera od razu. Nie chcę zdradzać zbyt wiele. Jestem pewien, że nie odgadłbyś, o kim w sumie ta książka będzie. Poza tytułowym bohaterem, no może nie bohaterem, ale tematem. Testament przewija się oczywiście przez całą książkę i jest głównym wątkiem, jednak nie można powiedzieć, że na każdej stronie pada to słowo. Wręcz przeciwnie, jest wiele pobocznych historii, które dla mnie osobiście stanowią o sile tej pozycji.

Pomimo swojej prawniczej natury "Testament" ukazuje też zwykłe ludzkie słabości, ich smutne efekty, cenę, jaką trzeba płacić. Ale na pesymizmie się nie kończy i mimo, że śmierć na początku książki nie jest jedyną, to wszystko układa się w całkiem znośny świat. Jeśli nigdy nie miałeś do czynienia z tym gatunkiem literatury, to John Grisham napisał coś, co będzie z pewnością dobre na początek. Polecam. Gdybym miał dawać jakieś gwiazdki czy serduszka, to dałbym z 17. Na 20.

I na koniec parę słów o nowym "sposobie" czytania. Jest lekko, poręcznie, przyjemnie. Bateria zawołała dopiero po zakończeniu "Testamentu", co i tak uważam za dość szybko. Wadą Kundla jest to, że po ciemaku nijak nie da się czytać - ekran nie męczy ani trochę wzroku (zupełnie jak zwykły papier!), ale nie świeci, tudzież bez lampki w nocy nie poczytasz. Mimo wszystko te ćwierć koła (jak to brzmi) zainwestowane w to osiągnięcie techniki, to dobrze rozdysponowane pieniądze.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz