Jak zdążyć ze wszystkim?

1 comment

Coraz rzadziej tu bywam i trochę mi głupio, ale nie na wszystko jest czas. A może na wszystko? Właśnie o tym będzie dzisiejsza rozkmina. Czy można ze wszystkim zdążyć i na wszystko znaleźć w życiu chwilę?

Trzeci rozdział Księgi Koheleta (Stary Testament) rozpoczyna się słowami: Wszystko ma swój czas,  i jest wyznaczona godzina  na wszystkie sprawy pod niebem. Ale czy rzeczywiście? Czy tylko ja mam wciąż do przeczytania z 1000 (słownie: tysiąc) książek? Czy tylko ja chciałbym obejrzeć jeszcze kilkaset świetnych filmów, o których dużo słyszałem? Czy tylko ja mam znajomych, z którymi chcę się spotkać i zająć im chociaż godzinę, a naprawdę nie nadążamy za tym, i ja, i oni? Czy wszyscy macie czas na uczenie się obcych języków, które was fascynują? Czy macie czas odwiedzać miejsca, jakie kojarzą Wam się z czymś wyjątkowym dla Was? Bo mi na to czasu nie starcza. Mam szkołę, jakieś zobowiązania poza nią i nie jestem w stanie zrobić wszystkiego, na co mam ochotę. Więcej, nie jestem w stanie zrobić wszystkiego, co uważam, że powinienem (często kosztem rzeczy, które do niczego mi nie są potrzebne). Nie mam tyle życia, żeby odbyć miliard rozmów, zamiast miliona. A przecież mam dobre chęci, mam dobre pomysły, dobre lektury, płyty, filmy. Tylko tego czasu brakuje...

Jest jeszcze drugi rodzaj deficytu poszczególnych części zegara, a nawet kalendarza w moim życiu. Pewnym okresom towarzyszyły tak wspaniałe uczucia, że chciałoby się te okresy odtworzyć, wcisnąć "Replay" i znów cieszyć się tym samym uśmiechem na twarzy. O czym mówię? Sam nie wiem, bo raz chciałbym przeżyć ponownie całe wakacje spędzone na boisku, a kiedy indziej tęsknię za zasypianiem z książką Sapkowskiego przy uchu, w innym wypadku zaś chodzi mi tylko o ponowne obejrzenie meczu. Lata lecą, lektury się zmieniają, a mi wciąż nie śni się nic tak ciekawego jak to, co się śniło po tych Wiedźminach. I chciałoby się znowu zbierać te wypadające, pożółkłe strony z podłogi i kląć je w sercu za to, że zabierają czas, który można było przeznaczyć na zaczytywanie się w arcydzieło polskiej fantastyki. A dziś? Dziś czytam podręcznik z historii czy "Cyfrową demencję" (w sumie, to dopiero czeka na półce). Dziś czytam 'Traktat o wierze" i planuję "Dzieci resortowe". Nieco inna bajka, niż fantastyka, choć słowo bajka też nieszczególnie tutaj pasuje. Ale przecież nie zdążę ze wszystkim, muszę coś wybrać. Czy może mi tego czasu kiedykolwiek nie zabraknąć?

Mimochodem napisałem przed momentem bardzo ważną rzecz - muszę coś wybrać. Życie to ciągłe wybory. Mogę przeczytać kolejny raz "Krew elfów" lub oddać się lekturze książki Ziemkiewicza. Trzeba podjąć decyzję. Kiedy mam pewność, ze źle wybrałem? Kiedy nie wybrałem wcale. Bo życie nie wybiera za nas, życie po prostu ucieka. Ubywa nam go ciągle, a tak często go nie szanujemy.

W życiu jest czas na czytanie fantastyki i na czytanie polityki.
Czas na oglądanie bajek i czas na oglądanie wiadomości.
Czas na grę w piłkę i czas na grę na gitarze.
Czas śmiania się i czas myślenia poważnie.
Czas zabawy i czas pracy.
(por. Koh 3,2-8)

I biada tym, którzy się nie bawili, kiedy była pora po temu. Bo albo pobawią się, gdy nie będzie na to czasu i poświęcą coś innego, albo nie nie pobawią się wcale. I tak jest ze wszystkim.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz:

  1. Mi też ciągle brakuje czasu, dlatego staram się go dobrze wykorzystywać. Dobrze czyli tak żeby nie uważać ani sekundy za zmarnowaną:)
    Ciekawy wpis;)

    OdpowiedzUsuń