Zacznij w końcu żyć!

1 comment
A to z równie aktywnych wakacji Kuba. Więcej TUTAJ
Prawdopodobnie, gdy kolejny razu ukaże się tu jakiś tekst, będzie już za nami 3/4 wakacji. Będzie to bowiem po 15 sierpnia, kiedy to wrócę z Częstochowy. Wrócę, bo właśnie idę. Może nawet w tym momencie zastanawiam się, czy to czytasz, czy tylko wszedłeś zobaczyć obrazek. Nie było mnie ponad połowę lipca, teraz wychodzę (akurat w przypadku pielgrzymki "wyjeżdżam" nie pasuje) na kolejne 9 dni. A potem znów zamierzam wyjechać. I jest mnie przez to mniej na blogu. I wiecie - nie żałuję!

Każdego dnia spotykam się z bliższymi czy dalszymi znajomymi. Czytam, ogląda, trochę gram. Mało jeżdżę na rowerze i wcale nie pływam. Szkoda. Ale żyję. Nie tutaj przy klawiaturze, a wszędzie indziej. Czuję, że nie marnuję tych wakacji, że jeśli tracę czas, to naprawdę rzadko i w małych porcjach, poza tym...

Często myślimy sobie "ile zmarnowałem czasu, och ile ja mogłem". I zamiast myśleć o tym, co przed nami i ile możemy dokonać choćby zaraz, skupiamy się na tym, czego już nie możemy. Tak jest chyba ze wszystkim, ale w tym wypadku myślenie o tym, co niemożliwe, jest wyjątkowo do kitu, bo nie daje nic, a zabiera kolejne cenne minuty. Przegrałem (obie interpretacje poprawne) na komputerze już pewnie z 10 godzin w te wakacje (tak, dla mnie to dużo), a jednak nie wzruszam się nad tym, jak mogłem wykorzystać ten czas. Ciekawi mnie raczej, co zrobię z pozostałą częścią sierpnia. Resztą 2014 roku. Z życiem. Bo przecież "ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy" mówił Marek Grechuta, a Quebonafide niedawno dodał:

Powiedz mi, ile już straciłeś cennych chwil?
Ile zmarnowanych dni?
Przestań śnić.
Wczorajsze błędy dziś nie znaczą nic.
Obudź się i zacznij w końcu żyć!
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz:

  1. Ja też czuję, ze dość intensywnie spędzam tegoroczne wakacje, co bardzo mnie cieszy :) Wracaj cały i zdrowy!

    OdpowiedzUsuń