Spieszmy się pisać listy, tak szybko odchodzą

1 comment
Źródło: Flickr
Pewnie domyśliłeś się już, o czym będzie dzisiejszy wpis. O listach, jasne. Małe, duże, wściekłe, sentymentalne, z obowiązku i przez uczucia, wyczekiwane i wypisywane albo na odwrót, na kartce z zeszytu lub papeterii, miłosne i żałosne. Każdy list ma w sobie coś, czego mimo wszystko nie ma żaden mail czy sms. Jest po prostu... listem.

"Kiedyś ludzie pisali listy." Chyba każdy z nas słyszał to zdanie co najmniej raz. I w rękach każdego z nas spoczywa prawdziwość tego stwierdzenia. Bo dlaczego pierwszym słowem ma być "kiedyś", a całe wypowiedzenie ma być w czasie przeszłym? Co stoi na przeszkodzi, by listy pisać również dziś?

To, że trzeba czekać, aż dojdą? Racja. Na maile przecież też czekamy. Czekamy, dopóki ktoś nam nie napisze "wysłałem". Wtedy wchodzimy, logujemy się i jest. Tak od razu. Nie ma tego szczególnego okresu, kiedy zaglądamy z nadzieją do skrzynki, bo przecież dzień wcześniej dostaliśmy telefon, że list jest w drodze. Teraz możemy zadzwonić, a kiedyś? Kiedyś czekało się i dodatkowo zastanawiało "ciekawe, czy już napisała, czy dopiero pisze?". Pomimo, że często właśnie tego nie cierpimy, to maile nie oddadzą tej radości po otwarciu, co listy. Może za krótko na nie czekamy?

Pisanie ręczne rozwija wyobraźnię. Dodatkowo pomaga w łatwiejszym zapamiętywaniu wyrazów czy też niepopełnianiu błędów ortograficznych. Jest mniej wygodne, ale znacznie bardziej ubogaca. A to dopiero pierwsza z zalet korespondencji na piśmie. Kolejne? Jeśli nigdy tego nie czułeś, to sobie wyobraź: ten moment, kiedy czytasz list i myślisz "przecież on miał tę samą w kartkę w dłoni kilka dni temu" lub "te litery, tak charakterystyczne dla niej, uwielbiam je". Przy żadnym mailu czy wiadomości na Messengerze tego nie zaznasz. Co więcej? Jak na razie technologia nie oferuje nam przesyłania zapachów. Papier, choć w niewielkim stopniu, umożliwia to. Naprawdę romantyczne są listy wyperfumowane wspaniałymi pachnidłami czy zakończone odciskiem kobiecych, umalowanych ust. Takiej pieczęci nie ma na żadnym smsie.

Czy chociaż raz w życiu napisałeś list? Jeśli nie, to nic straconego. Poznaj to uczucie, kiedy otwierasz kopertę, a Twoje serce bije nieco szybciej. Jeśli już dostałeś list od kogoś innego, niż bank czy wodociągi, to wiesz, jak wyjątkowy jest proces wyciągania koperty ze skrzynki, otwierania jej, rozwijania kartki i czytania. A potem odpisywania. Pisząc list dajesz komuś właśnie taki proces. Bądź hojny.

Spieszmy się pisać listy, tak szybko odchodzą w zapomnienie, a tak długo mogłyby tkwić w pamięci.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz:

  1. Bardzo piękny i prawdziwy wpis. Ja listy pisze i również polecam. Do listu można usiąść na dłużej. Można przemyśleć lepiej to co się pisze i to co zostało do nas napisane. Pisząc list poświęcić musimy wiecej niż te dwie sekundy które poświęcamy na napisanie esemesa.

    OdpowiedzUsuń