Sońka

Leave a Comment

To było coś absolutnie nowego. Coś ciekawego, niebanalnego, a tak ludzkiego zarazem. To była ona. Sońka. Niełatwo podnosiło się wzrok, trudno było się oderwać. Ignacego Karpowicza do tej pory nie znałem wcale, ale już w tym miejscu chcę go Wam przedstawić. Mimo, że nie mam pojęcia o jego "Balladynach i romansach" czy "Ościach", to warto wziąć do ręki chociaż "Sońkę". Wystarczy wziąć do ręki, bo jestem niemal pewien, że jej nie odłożycie.

Teatralny reżyser zagubiony w życiu i na wsi spotyka kobietę w podeszłym wieku - Sońkę. Ona zaś widzi w nim swojego anioła, który choć niewątpliwie jest grzeszny, wysłucha jej opowieści. A kobieta ta ma do opowiedzenia więcej, niż nie jeden scenarzysta. I opowiada. O tym, o czym wielu chciałoby usłyszeć, ale chyba nikt nie chciałby przeżyć.

Historie wielkiej miłości i wielkiej nienawiści łączy Sońka. Młoda dziewczyna, która doświadczyła wszystkiego, co najgorsze, zanim zdążyła normalnie żyć. A po tym normalnie żyć już się nie dało.

Pomimo tego, że czytałem wiele książek, mniej lub bardziej smutnych, ta poruszyła mnie bardzo. Niecodziennie bowiem zestawiam swoje problemy z problemami ludzi, którzy żyli przecież nie tak dawno, a nawet są wśród nas. I niecodziennie widzę, jak niewiele ich mam.

Poza treścią, bądź co bądź, wzruszającą i zostawiającą coś po sobie w głowie, książka ma ciekawą propozycję formy. Liczne "białe plamy" intrygowały mnie, gdy patrzyłem przez ramię koleżance, która czytała "Sońkę" przede mną. Potem zgodnie z jej obietnicą puste miejsca ułożyły się w całość z linijakmi zapełnionymi zdaniami.

"Sońka" Ignacego Karpowicza to książka, którą zamknąłem 2 razy. Aż 2, bo gdybym mógł przeczytałbym ją na raz. I w tym wypadku nie jest to żaden wyczyn, ponieważ czytając czeka się na kolejną stronę, nie na ostatnią. Dla wszystkich którzy szukają chwili refleksji w ostatnie 2 tygodnie wakacji ta pozycja będzie idealna. Da do myślenia o sobie, o miłości, o nienawiści, o człowieku i tym, czego byśmy się po nim nie spodziewali. Jeśli miałbym jednym słowem określić czwartą książkę Karpowicza powiedziałbym "mocna". A w dwóch? Godna polecenia.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz