Ostatnie 10 dni - jak to?!

7 comments
Źródło: Flickr
Masz 100 sekund na przeczytanie tego posta. I ani jednej dłużej.

- Już tylko 10 dni i do szkoły!
- Tylko? Przecież to jedna szósta wakacji. Te 10 dni będzie trwać tak samo długo, jak czas od 1 do 10 lipca - odpowiedziałem.

Często presja, sztuczna lub nie, powoduje, że wydaje nam się, że mamy mało czasu, że nie zdążymy, że nie warto nawet zaczynać. Nie tylko, gdy chodzi o wakacje. Choćby i na sprawdzianie. Ostatnie 10 minut płynie nam szybciej, niż pierwsze. A przecież w rzeczywistości płynie tak samo. Dlaczego przyspieszamy czas i jak tego nie robić?

Keep calm. Popularne i proste hasło, znane chyba wszystkim. I chyba wszyscy zapominają, by się do niego stosować. Pierwszy krok do nieprzyspieszania czasu pozostałego nam, to zatrzymanie paniki. Oddychaj. Masz 10 dni, możesz spotkać się z 30 osobami, pojechać do 10 miast lub przeczytać co najmniej 3 książki. Masz mnóstwo czasu. Dokładnie tyle samo, co w czwartek pierwszego tygodnia ferii. 10 dób to zawsze 240 godzin. Bez różnicy, czy jest to 10 z 365, czy 10 z 12. Pierwsza cyfra w tym porównaniu nie zmienia się i o tym powinieneś pamiętać.

Pisałem niedawno o tym, że płaczemy nad zmarnowanym czasem, marnując w ten sposób kolejny. Wiąże się to z dzisiejszym zagadnieniem. Ile razy w głowie pojawia się myśl: zostało mi tyle i tyle czasu, nie opłaca się zaczynać. I nie zaczynamy, a, gdy ten czas minie, widzimy, że byliśmy w stanie zrobić 2 razy więcej.

Wakacje się kończą i trudno będzie mi ten fakt podważyć. Ale to nie powód, żeby przez ostatnie 10 dni żyć mniej intensywnie, niż przez pierwsze 10. Żyj, ile się tylko da.

Na początku wpisu próbowałem sprawdzić, czy dasz się złapać i zaczniesz czytać co drugą linijkę, żeby zdążyć w 100 sekund. Sam sobie odpowiedz, czy się nabrałeś. A dlaczego 100? Bo to wystarczająco dużo, żeby przeczytać cały post bez najmniejszego omijania choćby przecinka. Udało mi się?
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

7 komentarzy:

  1. Przeczytałam wszystko bez omijania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niezła manipulacja z tymi 100 sek. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie dałam się nabrać. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem jakaś dziwna, bo nie przejęłam się w żaden sposób tym co napisales na początku. W dalszym ciągu czytałam sobie spokojnie i powoli. Od zawsze dokucza mi ten problem który opisałe. Dobry wpis ;)

    OdpowiedzUsuń