Nie zapomniałeś o czymś?

1 comment
1 sierpnia od kilku już lat kojarzy mi się z Powstaniem Warszawskim. I jestem z tego dumny. W wyniku kilku czynników już jako dziecko pamiętałem, kiedy wybuchło Powstanie. Skąd? Pierwsze, dość ogólne fakty utkwiły mi dzięki temu:
Jeszcze w podstawówce słuchałem powyższego utworu, później nauczyłem się na pamięć. Z podniesioną głową zaprezentowałem z kolegami w pierwszej klasie gimnazjum na klasowym mini playback show na lekcji sztuki czy czegoś takiego. Dziś swoją wiedzę poszerzyłem o niewiele, ale (nie chwaląc się, bo jeszcze nie ma czym) jest coś, z czego jestem zadowolony. Czuję spełniony, w jakimś sensie, obowiązek. Pamiętam. W tym zabieganym, szybkim, swagyolo, mainstreamowym, zimnym świecie pamięć nie jest czymś banalnym. Coraz częściej to "najmniejsze" stadium wiedzy o historii staje się jedynym, więc i największym.

Miałem okazję być na dwóch filmach o tym 63-dniowym boju. O walce o mój i Twój byt, o nasz język, kulturę, wolność. Nie każdy lubi czytać i nie każdy wie, gdzie czegoś do poczytania poszukać. Ale chyba każdy był kiedyś w kinie. Czy widziałeś "Sierpniowe niebo" albo "Powstanie Warszawskie"? Tak często oglądamy harrepottery, Władców Szklanych Szczęk i mnóstwo innych pierdół. A na coś o nas samych tak naprawdę szkoda nam czasu i 15 złotych. 

Będąc dziś na spotkaniu upamiętniającym 70. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego zdałem sobie sprawę, jak ważne w spisie lektur są książki takie jak "Kamienie na szaniec", "Dywizjon 303" czy "Pamiętnik z Powstania Warszawskiego". Wartości literackie, to w tym przypadku ta mniej ważna strona tych pozycji.

My młodzi nie zdajemy sobie sprawy z tego, jaką ofiarą była walka naszych... dziadków? Raczej rówieśników. Uświadomiłem sobie dziś, że mając 17 lat byłbym w trakcie Powstania wśród grupy wiekowej chyba najliczniejszej, a wcale nie najmłodszej. Nie pamiętam już i nie chcę skłamać, ale wydaje mi się, że najmłodszy walczący miał... 9 lat. Pomnik Małego Powstańca przedstawia naprawdę małego powstańca, a nie jakąś maskotkę.

Dlaczego o tym piszę? My młodzi często narzekamy na to, że wyłączyli nam Internet, że nie mamy w co się ubrać, bardziej ambitnie: że z kimś się długo nie zobaczymy. Oni nie wiedzieli, czy zobaczą siebie samych kolejnego dnia w lustrze. Doceńmy ich poświęcenie. To nie był dzień czy miesiąc, jaki nam oddali. To nie były 63 dni. To było życie.

Nie napisałem o samym Powstaniu prawie niczego. Nie napisałem w ogóle wiele. I tyle nie wystarczy, żeby opowiedzieć komuś o nim. Tyle, to zdecydowanie za mało. Ale wystarczy do jednej rzeczy - wystarczy, żeby pamiętać.

dlmy się. Składajmy wieńce. Bierzmy udział w uroczystościach. Brońmy pamięci. Pamiętajmy.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz: