Przetestowane Spotify

Leave a Comment
Jakiś czas temu zapytałem was na fejsie, jaki program polecacie do słuchania muzyki. Chodziło o coś z dużą bazą utworów (oczywiście online), coś poręcznego, łatwego w obsłudze, intuicyjnego, po prostu dobrego.

Poleciliście Spotify i po krótkiej, frustrującej przygodzie z Last.fm postanowiłem sprawdzić, dlaczego wybieracie akurat to. Prawdę mówiąc, nie była to moja pierwsza przygoda ze szwedzkim programem. Kiedyś już korzystałem z niego i byłem umiarkowanie zadowolony. Wróciwszy do niego po kilku miesiącach rozłąki, zobaczyłem kilka zmian. Na lepsze.

Spodobała mi się możliwość wyboru "okazji", z jakiej chcemy posłuchać muzyki. Po wybraniu np. "Do nauki" otrzymujemy proponowane listy odtwarzania z muzyką (wg Spotify) pasującą do wybranego zajęcia (są też m.in. Na trening, Relaksacyjna, Klubowa, Miejska). Muszę przyznać, że dla mnie była to całkiem dobra opcja, ponieważ gdy chciałem posłuchać muzyki klasycznej, czytając książkę, to nie musiałem niczego szukać, tylko wybrałem "Do nauki" i już pierwsza playlista składała się z utworów Mozarta, Chopina czy Beethovena.

Tworzenie własnych list odtwarzania również nie wymaga od nas wielkiego trudu, Spotify nie utrudnia łączenie utworów wg naszych upodobań. Jest również możliwość obserwowania innych użytkowników, co oznacza dla nas tyle, że na pasku po prawej stronie pojawiają nam się utwory, których osoby przez nas obserwowane słuchają. Możemy włączyć sesję prywatną, wtedy nikt nie będzie mógł monitorować naszych upodobań.

Dla mnie ważne było używanie Spotify na telefonie. Muszę przyznać, że w trakcie okresu próbnego premium nie miałem na co narzekać. Jednak wraz z zakończeniem okresu próbnego (nie przedłużyłem go do tej pory, kosztuje to 20 złociszy miesięcznie) pojawiły się utrudnienia, które są dla mnie znaczące. Po pierwsze nie możemy przewijać piosenek. Było to naprawdę niemiłym zaskoczeniem, że mogę tylko stopować słuchane kawałki, a nie mogę ich przełączać czy przewijać w dowolnej chwili. Wydaje mi się, że znalazłem na to sposób, choć nie jest on w pełni skuteczny. Mianowicie jeśli jesteśmy już dramatycznie znudzeni słuchanym kawałkiem, możemy włączyć inną listę odtwarzania. I liczyć, że trafimy na coś dobrego.
Inną rzeczą, która mnie deprymuje, są wszędobylskie reklamy. Słuchasz piosenki, która jest ostatnia przed twoją ulubioną piosenką na liście, a tu nagle przerażający głos "Już teraz Spotify bla bla bla". Szkoda kurcze.

Na komputerze nadal używam Spotify, na telefonie rzadko. Transfer danych nie był zastraszająco wielki, ale brak możliwości zmieniania utworów jest dla mnie przesądzający. Moje pytanie brzmi: czy artyści mają coś z tych 20 peelenów, które płaci się miesięcznie, aby wykupić konto premium?

Plusy:
  • ogromna baza utworów z wielu gatunków muzyki
  • łatwe odnajdywanie ulubionych kawałków
  • dobre podpowiedzi dotyczące muzyki na wybraną "okazję"
  • Spotify jest prosty i ładny

Minusy:
  • reklamy
  • reklamy
  • brak możliwości zmieniania piosenek na telefonie
  • reklamy
Pomimo że Spotify nie jest idealne, to póki co niczego lepszego nie znalazłem. Jak się nie ma, co się lubi...
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz