Co cię denerwuje w kinie, teatrze i na spotkaniu autorskim?

2 comments
Źródło tutaj
- Drodzy państwo, w obliczu obecnej sytuacji...
Dryń, dryń, dryń, dr...
- Na czym to ja skończyłem? A, drodzy państwo, w tej sytuac...
Wrrrr, wrrrr, wrrr, wrrr, wr.
- W tej sytuacji powinniśmy zadać sobie ważne pyta...
-Ti ti ti ti, ti ti ti ti, ti ti ti ti, ti ti ti ti, ti ti ti ti, ti ti.
- Możecie to wyciszyć?!

Zdarza mi się pójść na jakieś spotkanie organizowane przez ciechanowskie media. Niedawno był ks. Zaleski, dziś prof. Gliński, innym razem ks. Szałata. Żeby każdy mógł wczuć się w klimat pierwszych wersów, to wyobraźcie sobie, że jesteście w kinie. Z raz pewnie wszyscy byliśmy, więc wyobraźcie sobie, że jesteście na komedii romantycznej, seans ma się ku końcowi, on wreszcie dogania ją pod Wieżą Eifflą, łapie za rękę, ma poca... a tu ulubiony dzwonek z Nokii. Piąty raz od początku filmu.

Czujesz już tę czerwień złości na twarzy? To irytuje, denerwuje, a czasem i żenuje, że w XXIw. ludzie z pozoru inteligentni nie potrafią wyciszyć telefonu.

Powyższą część postu napisałem jakieś 2 miesiące temu. I zostawiłem. Wczoraj miałem przyjemność gościć w PCKiSz na spotkaniu z autorem książki "Wilczęta" Kajetanem Rajskim oraz synem Żołnierza Wyklętego Antoniego Żubryda Januszem Niemcem. Spotkanie było naprawdę ubogacające, obaj panowie byli fantastycznie przygotowani. Mówili naturalnie, nie wyłapałem ani jednego "eee" czy "yyy", co zrobiło na mnie naprawdę duże wrażenie. Nigdy wcześniej nie miałem okazji spotkać kogoś, kto został aresztowany jako... czterolatek. Płomienne (absolutnie nie piszę tego ironicznie) monologi zakłóciły jednak... tak - telefony. Czas leci, a ludzie jak nie umieli wyciszać dzwonków, tak nie umieją. Panowie z brzuchem lub bez brzucha trzepią po kieszeniach, wreszcie wydobywają cud techniki lub ledwo zipiącego soniaka i odrzucają połączenie. Zazwyczaj, bo zdażają się i tacy, którzy odbierają i szepczą coś, że nie mogą gadać, ale będą mogli później. Najbardziej denerwujące są mimo wszystko kobiety - nie dość, że odnalezienie coraz głośniejszego problemu w torebce zajmuje sporo czasu, to potem w nerwach wolniej przychodzi im wyłączenie go.

Z całym szacunkiem, bo uczestnikami takich spotkań najczęściej są głównie starsze osoby (a szkoda), ale trzeba sobie jakoś z tym problemem XXI wieku poradzić. Ja sam czasem, choć raczej rzadko, zapominam o wyciszeniu. Ale jest na to jedna rada: nie brać telefonu ze sobą.

Co? Jak to nie brać ze sobą telefonu? A jeśli ktoś będzie czegoś ode mnie chciał?

To trudno. Kiedyś ludzie nie nosili ze sobą komórek i żyli. I żyli naprawdę dobrze. To smutne, że po kilkunastu latach użytkowania telefonii komórkowej tak trudno wyobrazić nam sobie życie bez niej. Kilka razy zdarzyło mi się mieć przerwy w użytkowaniu telefonu, takie powiedzmy tygodniowe. I czułem się naprawdę dobrze. Trzeba tylko mieć zegarek.

Za stałym noszeniem przy sobie telefonu przemawia do mnie skutecznie tylko jeden argument, a mianowicie możliwość szybkiego wezwania pomocy. Idziemy parkiem czy chodnikiem i widzimy leżącego, nieprzytomnego człowieka. Wokoło nie ma nikogo innego, a my jesteśmy sami. Nie każdy dałby radę pomóc, ale zadzwonić już tak. Tutaj telefon trudno zastąpić.

Tak czy siak warto potrafić się posługiwać telefonem, przynajmniej na tyle, żeby umieć go wyciszyć. I ustawić przypomnienie nt. wyciszenia. I drugie na temat włączenia dzwonków. 
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

2 komentarze:

  1. Tomek, gdybyś wiedział ile czasu i nerwów zajmuje ludziom starszym choćby odblokowanie telefonu i wykonanie połączenia, nie oczekiwałbyś umiejętnośći wyciszania komórki. Zrozum to dla osób w podeszłym wieku "kosmos".

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, są chyba takie "specjalne" z dużymi klawiszami. Niestety nie mogę powiedzieć "na pewno", ponieważ nigdy nie miałem takiego w ręce, ale myślę, że obsługa takiego jest łatwiejsza. Może wyciszanie też. Poza tym problem dzwoniących komórek dotyka nie tylko starszych osób.

    OdpowiedzUsuń