Sonet. Majówka.

1 comment
Wiatr lekki jak tysiące obrazów sprzed miesięcy.
Obrazy odległe jak chęć, by jeszcze się pomęczyć.
Zmęczenie bliskie jak dotyk jej dłoni
I słowa innej, nie pamięta ich, że mnie nigdy nie zapomni.

Radosny uśmiech zgaszony jak na huraganie świeca.
Tyle godzin przed ekranem, polski teleletarg.
Wszystko takie same w niczym już nie przypomina
Tego, czym było przed laty, mężczyzna? świnia?

Chcesz by sny się spełniły, niech przyszłość je wyświetli.
Chce by przeszłości się przyśniła, niech nie będzie to sen lekki.
Bo już było, co najlepsze.

Jak można tak myśleć? Co za gafa.
Po żyć, jeśli nie chce się przyszłości? chce się wracać.
Przestać pościć, pisać wiersze.

Pisownia utworu oryginalna. Niczego nie zmieniałem. Przecież bym was nie oszukał. Maj miesiącem poezji na Minus 3. Bez obrazka, eksperyment.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz:

  1. Rzeczywiscie bardzo oryginalny tekst. Raczej sklania do wolnego czytania i zastanowienia sie nad sensem tych wszystkich slow.

    OdpowiedzUsuń