Dlaczego nie rządzisz teraźniejszością?

1 comment
Czytam teraz dzieło pewnego pisarza zza zachodniej granicy*, ale przytoczę dziś Anglika:

Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość.
George Orwell


I co wy na to? Z logicznego punktu widzenia wynika, że trzeba rządzić teraźniejszością, żeby rządzić przeszłością, żeby rządzić przyszłością. A co to jest rządzenie teraźniejszością? To trudne pytanie, ale biorąc pod uwagę moje młode obserwacje rządzenie teraźniejszością, to rządzenie tobą. Mówienie ci, co jest dobre, a co ble, co lubisz, a czego nie. Coraz częściej na to, co jest ble, mówią "fajne", a na dobro "średniowiecze", ale to inna sprawa.

Dlaczego o tym piszę? Dzisiejszy świat (nudno się zaczyna) narzuca nam modele życia, które promują karierę, wybitne osiągnięcia, sukcesy zawodowe. W ogromnym skrócie - dzisiejszy świat rządzi teraźniejszością, no dobrze, niektórzy rządzą i jeszcze do nich nie należymy. Uczymy się języków, bo tego wymaga nasze przyszłe dobro. Czy czegoś brakuje w tym schemacie? Spójrzcie jeszcze raz na słowa Orwella [tak, ten od Folwarku]. "Kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość." Czy tak faktycznie jest? Tak, jest. Duzi tego świata mówią "polskie obozy koncentracyjne w Oświęcimiu". A my? A my olewamy, grillujemy, myślimy o przyszłości zostawiając przeszłość na potem [paradoks].

Do czego dążę? Mądrzy... może nie. Sprytni zastosowali słowa Georga Orwella, rządzą teraźniejszością, więc rządzą przeszłością, dlatego będą rządzić przyszłością. A my Polacy? Uczymy się potulnie języków obcych, w szkołach tłuczemy starożytność, rewolucję francuską, a idę o zakład, że zatrważająca większość z nas nie wymieniłaby pocztu królów Polski [ja również, wstydzę się]. Wymieniłaby za to skład uczestników Warsaw Shore [ja również, wstydzę się].

Parafrazując jednego gościa: żeby była jasność, ja nie jestem za wycofaniem rewolucji francuskiej czy starożytności z programu nauczania historii czy za uczeniem się wyłącznie polskiego. Ale 75 lat po wojnie serce boli, gdy przypomnę sobie, że w gimnazjum miałem 3 godziny niemieckiego, a 2 historii #pretensjezgimnazjum.


Czasy się zmieniły, priorytety się zmieniły, ludzie się zmienili. Ale historia się nie zmieniła. Wnioski, puenta, riposta, zakończenie i zachęta do komentowania [bez przesady] w drugim akapicie (tak, to kursywą). Z pozdrowieniami od Orwella [prawie zapomniałem przekazać]. 
Źródło: Flickr Przeczytajcie opis do zdjęcia.
*Tak, chodzi o Niemca, przecież ich nie nienawidzę. I książka dobra. "Żeby była jasność."
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz:

  1. Czy nie pogubiliśmy się trochę w tym całym kierowaniu? Czy to ciągłe podążanie do 'nie wyróżniania się podstarzałym konserwatyzmem i zacofaniem' w stosunku do zachodnich sąsiadów nie męczy już nas, Polaków? Nie możemy pozwolić, aby kultura i tradycja, która jest tak bardzo nasza, tak bardzo polska, zmieniła się w szybko przemijającą modę skupioną na zaspokajaniu własnego ego. Gdzie podziały się piękne wartości takie jak Bóg, honor, ojczyzna? Czy popieranie tak bardzo niszczących praw stało się synonimem naszych czasów? Musimy przypomnieć sobie tych, którzy ginęli w słusznej sprawie, z marzeniami pięknej rodzinnej Polski. Nie możemy przecież zmarnować ich ofiary. My wręcz musimy okazać im szacunek. Weźmy więc w swoje ręce tą teraźniejszość, zadbajmy o przeszłość, a wygramy przyszłość.

    OdpowiedzUsuń