Żal mi was, homofobowie

7 comments
Naprawdę, nie żartuję, nie wygłupiam się. Homofobowie, żal mi was. Tacy jesteście niby duzi, tacy dojrzali, tacy mądrzy, ohohoho, patrzcie ich. I wszystko pięknie, a jesteście homofobami. Nie pasuje mi to ani trochę do was, ale cóż, może tak musi być. A może idioci z was? Jak można być homofobem?
No powiedz mi: jak? Jak można się uporczywie, chorobliwie bać osób nazywanych przez pana Korwina "homosiami". Nie wiem, na ile ukłuła was moja, nazwijmy to sobie, intryga [ja daję 4/10], ale piszę tutaj, żeby was oświecić #ThomasEdison. Nie dajcie sobie wmówić chłopcy i dziewczęta, którzy za gejami, lesbijkami, transseksualistami, biseksualistami i wszystkimi temu podobnymi nie przepadacie, że jesteście jakimiś homofobami. Słownik, którego używam (żaden tam najlepszy na świecie, po prostu jest na półce) mówi, że fobia to uporczywy, chorobliwy lęk przed określonymi przedmiotami lub sytaucjami. Od biedy możemy sobie do tego dopisać "i przed osobami". Ale zlitujcie się żesz, lęk to lęk, a nie niechęć.

Czytałem wczoraj tekst Bronisława Wildsteina, który był w podobnym tonie, tylko o wiele mądrzejszy. On skończył swój tekst słowami "Skoro homofob oznaczać osobę odporną na presję środowiska gejowskiego, należy zaakceptować tę nazwę. W takim razie jestem homofobem i jestem z tego dumny.". Wildstein mówi "należy zaakceptować", a ja mówię takiego wała. Dlaczego środowiska LGBT, Europa czy ktokolwiek inny ma ze mnie robić cokolwiek-foba, kiedy ja się tego wcale nie boję? Napisałem LGBT i Europa, ale w istocie nie mam pojęcia, kto odpowiada za określanie nas takim słowem. Tu jest Polska i tu jest polski, a po polsku to ja żadnym -fobem nie jestem, a już na pewno nie homo-. Jedni chcą zmieniać definicję małżeństwa, drudzy (a może nadal jedni?) chcą zmienić słownikowe znaczenie słowa "fobia". Pogrzało.

A więc was, drodzy prawdziwi homofobie, mi żal. Boicie się "homosi".

Źródło: niezawodny Flickr
PS. Jest się czego bać? Bitch please.
PS2. Nie dajcie sobie wmówić, że homofobia to coś, co homofobią nie jest. Nazywajcie się tak, jak powinniście. (normalni?)
PS3. Jeśli masz wątpliwości, co uważam za normalność, to zapytaj, zanim przyjdzie ci do głowy odpowiadać za mnie. Buziaczki.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

7 komentarzy:

  1. http://sjp.pl/homofobia

    a jeśli chcemy już rozkładać te pojęcie na czynniki pierwsze z łaciny to oznaczałoby, że homofob boi się ludzi. Ja nie potrafię zrozumieć niechęci do homoseksualistów, nie jestem w stanie pojąć czemu to takie niedorzeczne dla części społeczeństwa, że domagają się oni swoich praw. Człowiek ma jedno życie i sam ten fakt daje mu prawo do czerpania z niego pełni szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O prawie do zawierania formalnego związku przede wszystkim. Jeśli chodzi o świadomość społeczeństwa - o zaprzestanie piętnowania homoseksualizmu. Jeśli ktoś jest homoseksualistą to zazwyczaj towarzyszy mu zła popularność w szkole czy pracy. Ciężko określić z czego wynika ta niechęć - często bez konkretnej przyczyny.

      Usuń
  2. Tomku, nie uważam, iż Zachód cokolwiek wpaja. Ja bym stwierdził, że w końcu doprowadzono do otwarcia się na odmienność ludzi, na prawo do życia własnym życiem bez narzucania właśnie pewnych ról społecznych ze względu na płeć. Moim zdaniem to dobrze, że ukazano chłopca w roli troskliwego ojca (dziewczynce nie dawałbym jednak karabinu, gdyż nikomu nie chciałbym dawać broni, nawet zabawkowej, ale to już inna sprawa). Nikt nikogo nie wychowuje na homoseksualistę, ani na osobę bezpłciową. Podejrzewanie środowisk LGBT o nietolerancję dla hetero jest dla mnie, przepraszam za bezpardonowość, urojone i pełni funkcję zrobienia z siebie kozła ofiarnego, gdy samemu się robi najwięcej krzywdy.

    Szczerze mówiąc nie dbam o to, jak taki związek zostanie nazwany, ale powinien dawać takie same prawa (na ile pozwala biologia). Uważam szczęście jednostki i społeczeństwa za zdecydowanie ważniejszą wartość, niż dobro państwa. Niech się dowiadują o stanie zdrowia, niech się rozliczają wspólnie z podatku - przecież nie ma w tym nic złego. Czyżby istniało heteroseksualno-religijno-patriotyczne lobby, które temu zabrania?

    OdpowiedzUsuń
  3. To, że nie uważasz, niestety nie ma znaczenia. Dla mnie, ale to mniej ważne, to nie ma znaczenia dla nikogo. Teraz. Bo dzieci moje czy moich rówieśników, świadomie lub nie, poczują (chcę się mylić) wpływ Zachodu. Dziwi mnie, że tego nie dostrzegasz. Jasne, że chłopiec (raczej mężczyzna, ale wiemy obaj, o co chodzi) powinien być troskliwym ojcem, ale dla mnie nie oznacza to, że ma bawić się lalkami. Mówienie "nikt nikogo nie wychowuje na homoseksualistę czy osobą bezpłciową" to ponury żart, bo jak można tak uważać, jeśli widzi się sytuację chociażby w Niemczech, gdzie dzieci muszą być edukowane po "genderowemu" (piszę skrótami, wierzę, że zrozumiesz). CO więcej, powiem Ci coś jeszcze Kuba, nie uważam, że homoseksualiści nie tolerują hetero, ale że LGBT dąży do jak największej klęski rodzin heteroseksualnych. LGBT i homoseksualistów rozgraniczam nie bez kozery. Nie przeczę, że gejom jest trudno, ciężko i tak dalej. Ale nie widzę w tym nic dziwnego. Sami wychodzą ze swoją seksualnością na ulice, sami o tym mówią i sami wmawiają "to, co jest dla was nienormalne, jest normalne, macie zrozumieć, zaakceptować i dać prawa". Dla nas dobro jednostki, wspólne rozliczanie się z podatku, dowiadywanie o zdrowie itd. może być sprawą pierwszorzędną, ale dla państwa i ustawodawców nie. Tobie i mnie byłoby łatwiej, Polsce nie. A nie mogę myśleć (Ty też nie, choć ani myślę Ci zabraniać) tylko o sobie, swoich kumplach, jednostkach i radosnych marzeniach. Też chciałbym benzyny po 2,50, wchodzić za darmo na Legię z odpaloną racą i na koniec kolację w Sheratonie za friko, ale niestety, jesteśmy obywatelami, nie tylko "jednostkami".

    Nie podejrzewam środowisk LGBT o nietolerancję dla hetero. Stwierdzam fakt.

    OdpowiedzUsuń
  4. KUBA SITARSKI, czy mi się wydaję czy Ty naprawdę Jesteś homo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Homo sum; humani nihil a me alienum puto.

      Usuń