VIII. Jezus pociesza płaczące niewiasty

1 comment
Dobrze znasz widok krwi cieknącej z kolan po upadku. Znasz też kojący dotyk chusty Weroniki. Nie jest ci obce przepełnione miłością spojrzenie Matki. Nie możesz zapomnieć siły ramienia Cyrenejczyka. I tego jak dobrze wam się szło we dwóch. Jednym zdaniem - znasz już swoją drogę. Rozumiesz jej mechanizm na tyle, na ile potrafisz. A tu znów ktoś nowy.

Spotykasz ludzi, którzy nie znają poprzedniego akapitu, nie wiedzą, że to, co przeżywasz, już nie jest dla ciebie nowością. Że ta droga choć ciężka i prowadząca do śmierci to twój wybór, który wiele razy potwierdziłeś swoimi wyborami. Nie wiedzą i wylewają łzy za ciebie. Boli ich twoja droga krzyżowa, zupełnie jakby sami ją przemierzali, a nie tylko przecinali ją swoją trasą. Widzą cię przez moment, może przez dłuższą chwilę, gdy pojawiłeś im się w polu widzenia i jakoś ich zainteresowałeś. I taki się wydałeś biedny, że aż łzy trysnęły. A ty jesteś prawdziwym wojownikiem i wiesz, że cel, do którego zmierzasz, wynagrodzi wszystkie cierpienia. Oni nie wiedzą i wylewają łzy. Nawet nie wiemy, czy płaczą rzeczywiście nad tobą, czy może przestraszyli się myśli, że mogliby podążać tak długą drogą. Pewnie nad tobą i jest im cię szkoda, ale nie pomagają w żaden sposób. Widząc to mówisz im "nie płaczcie nade mną, tylko weźcie się za swoje życie, swoją drogę". Jesteś nieczuły? Nie, nie miej wyrzutów. Jesteś świadomy. I chcesz, żeby i pozostali byli. Uśmiechnij się do tych "niewiast", to najlepsze, co możesz dla nich zrobić.

Źródło:odkrywamy-talenty.pl

Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz: