Nie mam pomysłu na tytuł, ale #uwierzwrefren

Leave a Comment
Dawno już nie pisałem żadnej recenzji płyt, więc nie przerywajmy tej passy. Jeszcze trochę poczekacie, choć przypuszczam, że ten rodzaj wpisów jest najmniej przez was lubiany. Trudno, ja lubię. Ćwiczę sobie inne formy wy... pisania się na blogu. Niech to się tak nazywa.

Recenzji nie napiszę, ale coś tam z muzyką związanego owszem. Dawniej przeglądałem wszystkie nowości polskiej sceny rap. Poza największymi ulicznikami sprawdzałem wszystkie single i było fajnie. Tomek - zawsze na bieżąco, zawsze wie, co wczoraj wyszło. Dziwiłem się wszystkim, którzy nie słuchali rapu. Przecież tam jest tyle mądrych słów.

Dziś już nie sprawdzam wszystkich singli. Wręcz przeciwnie, sprawdzam tylko to, po czym spodziewam się naprawdę dobrego materiału. A nawet lepszego, czyli takiego, który poza jakością będzie miał "to coś". Po prostu mi się spodoba. Co do mądrych tekstów, to nic się nie zmieniło. Tylko mam taki trochę, nazwijmy to, "syndrom VNM'a". A więc cytując Tomka "wszystko wtórne, wszystko nudne". Często słuchając świeżego kawałka mam wrażenie, że już te słowa słyszałem, że to tylko parafraza kogoś innego. A na usta ciśnie się takie hejterskie "było". 

Wreszcie przechodzę do rzeczy, na co mi były te wstępy? Eh, za późno, żeby to kasować. Zresztą w sumie, to mi się podoba. Ostatnio trzech Kubów wypuścili nowy numer. Numer, który [zabrzmi prosto, oklepane, ale jak najbardziej trafne] ma swój klimat. Refleksyjny, lekki, przyjemny, może senny, a dla mnie bardzo motywujący. Do porzucenia swoich trosk, tego, co nam przeszkadza w szczęściu, tego, czym się zajmujemy niepotrzebnie. Hajsem, ocenami, wynikami reprezentacji, porannym wstawaniem. Wyjrzyj jutro rano przez okno. Jeśli ty i ja będziemy mieli szczęście, to zobaczymy piękne słońce. A ono pogłaszcze nas po policzkach. Sorry, jestem dziwakiem, ale to uwielbiam. Stoję w oknie, czuję ciepło na twarzy i już "nie mam żadnych zmartwień, żadnych zmartwień, nie mam żadnych zmartwień, żadnych zmartwień". 

Posłuchajcie. Przy otwartym oknie w słoneczny dzień. I uwierzcie w refren. Na godzinę, na dzień. To będzie dobry dzień. Zobaczysz.




Gorąco polecam, Tomek. I niech ci słońce świeci.




I nie masz żadnych zmartwień. Płyń. I się śmiej. Możesz.
A źródłem Flickr.


Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz