Molesta Ewenement + Kumple

Leave a Comment
Dziś o muzyce już pełny metraż. Sięgnąłem na półkę po mój pierwszy zakup. Ba! I to jaki zakup, przecież to był pierwszy rap, jakiego słuchałem z nośnika cd, a nie Wrzuty czy Youtube'a. Nie zaciekawiłem was, ale przejdę do rzeczy. Molesta Ewenement + Kumple. O ten krążek chodzi.

Szedłem z kumplem, trzymając w rękach płytę. Niecierpliwy jak dziecko, którym faktycznie byłem, rozerwałem folię już przed pierwszym przejściem dla pieszych. Nie mogłem się doczekać, żeby zobaczyć zawartość. Nie wiem, czego się spodziewałem, ale liczyłem na jakiś super dodatek. Poza krążkiem znalazłem w środku ulotki sklepu z ciuchami Molesty. A wkładka się rozkładała kilkakrotnie i były na niej różne cytaty Pelsona, Włodiego i Vienia. Wilka już wtedy nie było w Ewenemencie. Doszliśmy wreszcie do domu. Włączyłem. Start.

Kupiłem tę płytę w ciemno, kompletnie w ciemno. Idąc do sklepu miałem w głowie "coś wybiorę". I wybrałem tę bez żadnego powodu. No może nie do końca bez. "Molesta. Uuuu. Oooo. XXX mówił, że są nieźli, biorę." Szuflada mojej wierzy się wsunęła, z głośników popłynął dźwięk. Moje pierwsze wrażenia trudne do opisania. Cieszyłem się, że mam tylu raperów na jednej płycie. Pezet, Eldo, OSTR, Mes, Ero, Fu i inni. A i Molesta, bo bym zapomniał.

Przez kilka miesięcy to była moja jedyna płyta. Nietrudno się domyślić, że wałkowałem ją w dzień i w nocy. Znałem każdy wyraz, każdą stopę, każde westchnięcie. I podobało mi się. Włączałem ją wszystkim gościom. Zabawne, dziś zupełnie zabawne.

Co do samej płyty, bo jeszcze 3 akapity temu chciałem pisać recenzję. Dobra płyta. To w skrócie. Poza tym Molesta to klasa sama w sobie. O ile się nie mylę, to była ich ostatnia płyta. Później Vienio wypuścił Etos, a Włodi i Pelson do spółki z Eldoką zrobili Parias [na marginesie: obie płyty warte przesłuchania]. W tekstach czuć ulicę, ale czuć też nieco inne wartości. 

Tam typ mnie poznał, mówi: zasłoń półkę.
Mówię nie, ale nie powiem nikomu,
mam swoje zasady i nie mogę ci pomóc.



Poza tym bity na dobry poziomie. Nie ma bengerów, a przynajmniej ja się nie dosłuchałem. Goście na płycie to czołówka polskiej hiphopowej sceny [stan na 2009r.]. Wrócę jeszcze raz do tego, co najważniejsze: teksty mądre, dojrzałe. Po prostu. Teledyskiem okraszony został numer 4., czyli "Wszystko wporzo". Wideoklipu doczekał też się utwór "Martwię się". Wystarczy tych ciekawostek, bo to nudne.


Molestę Ewenement + Kumpli polecam wszystkim, chociaż nie spodziewam się, żeby przypadła do gustu tym, którzy za rapem nie przepadają. Ale kto wie, wypadki chodzą po ludziach. Mam sentyment do tej płyty, zawsze znajdzie miejsce u mnie na półce. W końcu pierwszy krążek, pierwszy za własne pieniądze i pierwszy rap. Wygrywa wszystko. Jeśli miałbym przyznawać jakieś gwiazdki, serduszka czy inne kwiatki tej płycie, to daję 7/10. I to bez dodatkowych za szczególny związek emocjonalny! Pozdrawiam, słuchacz. W chwili kupna płyty trzynastoletni.

Źródło: Flickr

Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz