Na poniedziałek praca domowa! Nie ma nieprzygotowań!

1 comment
I nie chcę słyszeć, że ktoś zapomniał. Bez pracy domowej nie przychodźcie tutaj. Nie chcę was widzieć. Do widzenia!
Nie będzie mnie parę dni. Bo sobie jadę. Nieważne dokąd. Dla Ciebie nieważne. I tak ma być, okej? Lubię tu pisać, ale teraz poświęcę kilkaset godzin na rozwój w innym kierunku.
Czasem jest już tak późno, że i mi przychodzą mądre rzeczy do głowy. Żyję raz. Dokładnie tyle samo co ty. Żyję raz i chciałbym zrobić coś dobrego. Może jutro umrę? Chciałbym z Nieba (daj Boże) spojrzeć na moje miasto, moją szkołę, na moich przyjaciół i nieznajomych z fejsa i pomyśleć "zrobiłem coś dobrego, coś zmieniłem". I nie chodzi mi tutaj o wynajdywanie koła. Przecież koło już znacie. Ale mogę wam je pokazać z drugiej strony, nie? No może koła nie, ale ogólnie jest parę rzeczy, którymi chciałbym się z wami podzielić. Jest późno, ale nie na tyle późno, żeby mógł konkretnie powiedzieć, o co mi chodzi. Zacznę więc od najprostszego. Tak, od uśmiechu. Nie uśmiechnę się do was, bo mnie tu nie widzicie, ale wy się uśmiechnijcie. Do 5 osób, które spotkacie w ten weekend. Do 5, okej? Nie porywajcie się na więcej. Liczą się tylko szczere uśmiechy!

Źródło: Flickr
Dzwonek był, ale to jeszcze nie koniec. Siedźcie, dzwonek jest dla mnie, tak?
Dla humanistów: opiszcie jak na wasz nastrój wpłynęły uśmiechy, jak czuliście się, gdy ktoś to odwzajemnił i ogólnie, jaki to był dla was weekend. Nie piszcie tego w komentarzach, napiszcie sobie w Wordzie czy zeszycie i trzymajcie na pulpicie albo regale. Zajrzyjcie do tego za parę lat. Zajrzycie?

Dla matematyków: policzcie ile osób odwzajemniło uśmiech, ile oprócz nich się do was uśmiechnęło, zróbcie w formie wykresu kołowego lub słupkowego procentowy podział uśmiechających się ze względu na płeć, wiek, stopień wykształcenia i rozmiar buta. Zróbcie to w excelu, pdfie i na kartce A4. Przed sprawdzianem kujecie na blaszkę.

Dla głupich: uśmiechajcie się bez przerwy i do każdego, ale nie odrywajcie wzroku od monitora, chyba, że ktoś ubrany w czerwony szlafrok powie do was "konstantynopolitańczykowianeczka" i zaakcentuje to niepoprawnie. Wtedy możecie wstać. Na kwadrans.

Dla ciebie: uśmiechnij się do pani poniżej i przewietrz. Nie siedź w domu, bo "Na poniedziałek praca domowa! Nie ma nieprzygotowań!".

Źródło: Flickr


Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz: