Horkruks na regale

1 comment
Jest w eleganckiej, skórzanej okładce. Format książkowy. Ma dwie wstążeczki, które mają służyć jako zakładki. W środku mapy samochodowe, tabelka odległości pomiędzy europejskimi stolicami, strony na adresy, telefony, notatki. Za pierwszym razem pisałeś w nim wszystko tam, gdzie należy. Później zapomniałeś o nim i stał na półce pomiędzy zeszytami i podręcznikami. A dziś czytasz swoje stare bazgroły z uśmiechem na twarzy. Poznajesz go? To twój kalendarz.

Dostałeś kiedyś kalendarz? Na urodziny? Bo mama czy ciocia miała za dużo? Od koleżanki czy brata?
Ja dostałem. Nawet nie raz. Z różnych źródeł je mam, ale jak przepatrzę dokładnie regały, to pewnie z każdego roku co najmniej jeden się znajdzie. Czasem w trakcie sprzątania zamiast sprzątać przeglądam je i śmieję się z tego, co pisałem kilka lat wstecz. Próby literackie jedenastolatka potrafią rozbawić, próby malarskie dwunastolatka potrafią rozbawić, wreszcie pisanie bloga na kartce (oficjalnie profanuję słowo "blog") potrafi rozbawić np. "20.30 - jadłem na kolację kanapki z szynką".

Nie wiem jak ty, ale ja porzuciłem zwyczaj pisania w kalendarzu. Zamiast niego mam notes. Te daty jakoś podświadomie mnie ograniczały i w 2013 nie pisało mi się tak dobrze w kalendarzu z 2012. Mimo wszystko polecam pisanie tego, co się myśli, widzi, czuje. Zapewniam, że nie pożałujecie, że założyliście sobie taki zeszyt na notatki. Albo kalendarz.

Czasem robiąc porządek, ten przedświąteczny albo taki zwyczajny, weekendowy znajdujemy rzeczy, które mówią nam, co czuliśmy miesiące czy lata temu. Nie zawsze możemy je odczytać tak wprost, jak kalendarz, ale przecież wystarczy spojrzenie, stara piosenka albo haust świeżego powietrza, żeby przypomnieć sobie uczucia, jakie towarzyszyły nam kiedyś. To trochę takie nasze voldemortowe horkruksy, bo przecież te przedmioty to nasza przeszłość, a nasza przeszłość to część nas. Miło sobie obejrzeć swoją przeszłość, bo przecież nigdy nie jest nam tak dobrze, jak już nam było.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz:

  1. Jasne, że miło przejrzeć stare zapiski! Dla mnie akurat kalendarz jest niezwykle przydatny, w przeciwnym razie nie połapałabym się w połowie rzeczy, które muszę zrobić. ;)

    OdpowiedzUsuń