Wkręceni

Leave a Comment
Witam kinomanów. Tym razem napiszę o produkcji raczej niewysokich lotów, która jednak mi się spodobała. Czasem jak każdy mam ochotę się po ludzku pośmiać i obejrzeć coś, nad czym nie będę się długo zastanawiał. Lokalne kino zaoferowało "Wkręconych", o których słyszałem szczere, a jednak pozytywne opinie. Postanowiłem więc sprawdzić, czy twórcy wznieśli się ponad liczne polskie niewypały komediowe z XXIw. 
Na plakatach widziałem Adamczyka, Opanię i Kamilę Baar (według mnie jedną z ładniejszych polskich aktorek, oczywiście obok Małgosi Sochy). Spodziewałem się czegoś... polskiego. Opania jest mi znany z klasycznego "Na dobre i na złe", które i we "Wkręconych" nie jest zapomniane. Lubię jego rolę w serialu i uważam go za dobrego aktora. I w tym dziele sztuki podobał mi się (bez skojarzeń) najbardziej. Dobrze to sobie pan Piotr Wereśniak wymyślił. Czytałem kawałek innej recenzji, coś o przejaskrawieniu polskiej ksenofobii. Nie sposób tego nie zauważyć, ale ja akurat zupełnie nie na to zwróciłem uwagę. Dla mnie świetnie widać w tym filmie polską mentalność. Jak jej się przyjrzeć z bliska to... i śmieszno, i straszno. Wywalili mnie z pracy? Wyjeżdżam? Pijemy! Może ktoś się obrazi, ale dla mnie to zabawne. Mimo wszystko lubię nasze, polskie świętowanie porażek, które często obfitością znacznie przebija świętowanie zwycięstw. To takie nasze. Prywatny, narodowy folklor.

Akcja dzieje się najpierw na Śląsku, później w Warszawie, a później na południowym wschodzie Polski. Jest zabawnie, ale nie tak, żeby nie było przerwy od śmiechu. Nasi trzej bohaterowie... a właśnie, jeszcze Wam ich nie przedstawiłem. No więc jest sobie Adamczyk - Franczesko, Opania - Fikoł i Paweł Domagała - Szyja. Nasi trzej bohaterowie pracują razem w fabryce samochodów, ale zostają zwolnieni i postanawiają to "świętować" w stolicy. Jak to w polskich komediach (i realiach) budzą się na kacu i ruszają w drogę powrotną, zapłaciwszy wcześniej kosmiczny rachunek. Żeby nie wymknął mi się jakiś spoiler, to powiem tylko, że droga do domu nie jest drogą prostą, a dlaczego, to sprawdźcie sami...

Warto poświęcić te kilkanaście peelenów, coby obejrzeć coś nowego, śmiesznego i bez przesłania moralnego. Coś z czego cytaty możemy sobie przypominać, wykonując zwykłe czynności. Zapraszam do kin. Życzę udanego seansu.

"I zdrowia, bo zdrowie najważniejsze!"
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz