Hobbit: Pustkowie Smauga

3 comments
Dziś znów o filmie, "aż" drugi raz z rzędu. Co za kombo, nie? A tak poważnie, to tym razem wybrałem się do kina, nie przed telewizor. Hobbit: Pustkowie Smauga. Brzmi czarująco, to w końcu fantasy. Na seans z dubbingiem (tak, tak, ja też wolę napisy, serio) przyszło całkiem sporo osób, jak na ciechanowskie kino. Moje krótkowidzące oko oceniło stan publiczności na połowę limitu miejsc siedzących, więc całkiem, całkiem.
Bilety po 20zł, a jakże w 3D przecież! No ale udało się kupić ulgowe, za jedyne 16 PLN. Ale dobrze, dość o pierdołach. Do filmu oczekiwania miałem... żadne. Pierwszą część widziałem, też w kinie, też w ciechanowskim i też w 3D i byłem zadowolony, choć mojej opinii "książka i tak lepsza" twór Petera Jacksona nie złamał. Część druga również nie poruszyła mojej zasadniczej faworyzacji książki, co więcej na świeżo na obejrzeniu drugiej części na usta pcha mi się typowe hejterskie "jedynka lepsza!". Dlaczego?

Ktoś mi mówił, że to najdroższa produkcja w historii kina. Nie wiem, czy to prawda. Tak czy siak, w ten film na pewno włożono spory kapitał. Kapitał spieniężony oraz kapitał ludzki. Legolasa gra  ten sam aktor, co we Władcy Pierścieni, a jeśli nie, to znaczy, że znacząco pogłębiła mi się wada wzroku. Gandalf też wcale podobny, ale może broda mi przesłoniła jego prawdziwe oblicze (jak bardzo poetycko to brzmi, prawda?). W każdym razie (bez bądź, humaniści na pewno wiedzą, co mam na myśli, a może i naukowcy czy matematycy pokuszą się o interpretację, w końcu sam jestem podobno matematykiem)... O czym to ja? A! W każdym razie aktorzy dobrani... prawidłowo. No bo czego tu oczekiwać, że Bilba zagra ktoś inny? Grają chyba dobrze. Piszę "chyba", bo oglądałem z dubbingiem, więc emisji głosu czy też innych akustycznych mankamentów nie ocenię. Nie będę też oceniał fabuły, bo ta w dużej części pokrywa się z książką Tolkiena i oczywiście uzupełnia (choć nie do końca, będzie przecież trzecia, finalna zdaje się, część) Hobbita: Niezwykłą podróż. Efekty specjalne mogą zrobić wrażenie, są dopracowane (dla mnie, przeciętnego widza) przyzwoicie, na pierwszy rzut oka naprawdę nie ma się czego przyczepić. I tutaj dochodzę do tego, co chcę powiedzieć już trzeci akapit. Nudny ten film. Gdy Bilbo dotarł do skarbca w górze Erebor i gania się ze smokiem, a później jak już cała kompania gania się ze smokiem, to robi się monotonnie. Smaug zionie ogniem, rozwala, zionie ogniem, rozwala. A tamci krzyczą, uciekają, uciekają, uciekają, potem coś krzyczą, rzucają, biegną etc. I tak zdawałoby się bez końca, aż obudziłem się, bo zobaczyłem, że ludzie wstają i zapalają się światła. Może ktoś się nie zgodzić ze mną, ale ja jestem siebie pewien - na ciekawym seansie bym nie przysypiał. Jeśli zastanawiacie się czy wydać te dwie dyszki na bilet, to dorzućcie sobie jeszcze drugie tyle, a może krztynę mniej, i kupcie książkę, nie pożałujecie.

Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

3 komentarze:

  1. Według mnie był bardzo ciekawy. Po przeczytaniu książki, która szczerze mówiąc była dla mnie monotonna i po prostu nie "pasowała mi", film był pozytywnym zaskoczeniem. Zwłaszcza, że nie oglądałam pierwszej części i czułam po konsultacji z kolegami, że się okropnie wynudzę przez te bądź co bądź ponad 2 godziny. I tu jest sedno. Nie zasypiałam, jak to było przy książce. Film wręcz tak mnie wciągnął, że mogłabym przesiedzieć kolejne 3 godziny i oglądać. Po tym filmie czuję straszny niedosyt i czekam z utęsknieniem na 3 część. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dla mnie film świetnie zrobiony, efekty, muzyka tworzą super kompozycję, drobny minus to podział na 3 części i długość każdej z nich, ale za to każdy wątek jest dobrze rozwinięty, jak choćby Kili :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobry film i nie nagana fabuła . Nie można było się nudzić , największym minusem jest to i chyba tu nikt nie zaprzeczy , że tak długo było trzeba czekać na drugą część a także teraz kolejny rok na trzecią i ostatnią część :/. Mam nadzieję , że część trzecia także nas nie zawiedzie :3

    OdpowiedzUsuń