Jak zrobić dobry prezent? Tutorial

3 comments
Rok temu nie przeżyłem dobrze Świąt, chociaż wiecie co, nie pamiętam tego. Doprawdy, nie pamiętam już, jak się wtedy czułem. Po tamtych Świętach zostało mi tylko to. W tym roku czułem, że będzie podobnie. Po zwykłej Wigilii, zwykłej Pasterce, zwykłym pierwszym dniu Świąt, przyszedł drugi. Nieco bardziej rodzinny, choć bardzo "tradycyjny". Żadnych fajerwerków. Zwłaszcza duchowych, a mi głównie o te chodzi. Całe szczęście przyszedł wieczór. I pierwsze wyjście z mroku jak u Comy. W zasadzie bardziej w mrok.

Na dwór. Po ludzku wyszedłem na dwór. Z siostrą, ale nie łączą nas więzy krwi. Dziś często nazywamy kogoś braćmi, siostrami lub po prostu przyjaciółmi. Wiesz, o co chodzi, Wierzę. I dostałem prezent, Święta w końcu. Nie będę opowiadał co. Nic drogiego. Ale coś bardzo cennego. (dotarliśmy do właściwej części posta) Wbrew swojej naturze materialisty zrozumiałem zasadę przygotowania dobrego prezentu. Chciałem coś kupować. Nic wielkiego, nic bardzo drogiego. Coś mądrego, coś z przesłaniem, coś z sensem. Ale... Co mi po tym? Co po tym osobie, której to dam? Jeśli gdzieś na podarunku się nie podpiszę, to za kilka lat nikt nie będzie pamiętał od kogo to. Prezent. Jest ode mnie. Jest częścią siebie włożoną w coś materialnego, co można dać. Jest trudem, wysiłkiem, zastanawianiem się, przygotowaniem. Tchnieniem, uderzeniem serca zamkniętym w przedmiocie. Ja jestem prezentem. Ty jesteś prezentem. Nie trzeba wydawać. Trzeba chcieć dać siebie. A nie dać coś i podpisać się "Pozdrawiam, Tomek".

Nie mówię oczywiście, że prezenty kupione są złe. Czasem trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby coś kupić. Czasem nasz kapitał może umożliwić komuś coś, czego sam nigdy nie mógłby zrobić. Ale to te prezenty od serca i dla serca są najwspanialsze. Te które otwierają możliwości ducha, umysłu, nie tylko ciała. Miłość jest prezentem. A miłość to przecież posiadanie siebie w dawaniu siebie. A Bóg to przecież miłość.


Kilka wniosków nasuwa mi się, ale nie będę Was katować setkami myśli, wybiorę losowo, jak w totolotku.

  1. Warto wychodzić z domu
  2. Sensem życia jest życie innych - dawanie
  3. Nie pieniądze, a chęci decydują o tym ile i jakich prezentów rozdasz

Dziękuję Siostrze. I każdemu innemu człowiekowi. Za to, że jest.
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

3 komentarze:

  1. Też dostałem prawdziwy prezent. szczery. i nie miałbyć drogi. A dla mnie był bardzo drogi...

    P.S. pierwsze wyjście z mroku - świetna piosenka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejciu, to zabrzmiało tak pięknie ;____; xD
    Ale z drugiej strony zasugerowałeś że kupienie komuś kartki A4 i złożenie podpisu jest lepsze niż kupienie eleganckiej limuzyny czy tam innego Porsze. Hehe.
    No i zawsze lepiej jest dać więcej prezentów ale tańszych niż jeden prezent, ale drogi.
    Mądre przemyślenia. ;)

    OdpowiedzUsuń