Były jakieś Święta?

3 comments
Jestem tutaj już od ponad pięciu miesięcy. Moje założenie bloga było dosyć spontaniczne, ale nigdy nie żałowałem tej decyzji. Cieszę się, że mogę robić to, co lubię, czyli po prostu pisać. Cieszę się zawsze z Waszych komentarzy, zwłaszcza tych "długich", bo zazwyczaj z nich najwięcej mogę się dowiedzieć o tym, co jest dobrze, a co źle w moich tekstach i ogólnie na blogu. Jakiś czas temu założyłem "fanpage", coby lepiej się z Wami komunikować. Niestety nie działa on tak, jak bym chciał, ponieważ brakuje na nim aktywności odbiorców. Zapraszam do częstszego komentowania. Może jest jakiś temat, o którym chciałbyś przeczytać wpis? Napisz do Minus 3 dioptrii w wiadomości prywatnej. Link do facebooka znajdziecie tutaj.

Dziękuję Kubie Chrostowskiemu za zdjęcie. Więcej w tym miejscu. 
Jest już grudzień, więc jak co roku myślimy o Świętach, o tym jakie były poprzednie i jakie będą te. Mnie koniec roku przypomniał początek mojej "kariery" grafomana. Pierwszy tekst, który pisałem wyłącznie "dla siebie" był właśnie o Świętach. Zapraszam do zapoznania się z nim, chętnie usłyszę (przeczytam) o ewentualnych zmianach w stylu moich artykułów/wpisów. Pozdrawiam, 5!

Były jakieś Święta?


Od co najmniej połowy listopada w supermarketach rozpoczęło się nakręcanie świątecznego szału  konsumpcyjnego. Na wystawach choinki, Mikołaje, bombki. Każda możliwa obniżka cen opieczętowana jest tytułem ‘świątecznej promocji’. Z biegiem czasu natężenie populacji w centrach handlowych wzrastało. Pośpiech, pęd, gonitwa za przeceną. Żeby tylko kupić idealny prezent, żeby zdążyć. Wszyscy podenerwowani, zmęczeni, zajęci. Prezenty kupione? To do domu. Schować je dobrze i do roboty. Sprzątanie. Biegiem, żeby jeszcze zrobić 30 potraw, z których i tak większość lub znaczna część nie zostanie zjedzona. Wigilia. Potem pasterka, ten raz w roku trzeba iść. A po pasterce 2 dni przed telewizorem. I koniec. Gdyby nie ta Msza z pewnością niejeden zapytałby ‘Były jakieś święta?’. Dla wielu z nas to tylko czas obfitszych niż zwykle posiłków, oglądania telewizji i braku innych zajęć.
Oczywiście sprzątanie czy kupowanie prezentów nie jest tu złe, jednak trzeba pamiętać, dlaczego to wszystko robimy. Boże Narodzenie dalekie jest od pośpiechu czy zgiełku, a mimo wszystko z roku na rok coraz więcej czasu i energii poświęcamy na przygotowanie mieszkań, prezentów, posiłków, a nie serc. Ktoś, kto miałby ocenić to, co zmieniło się w naszym życiu po świętach miałby wiele podstaw, by zapytać ‘Było jakieś Boże Narodzenie? Były jakieś święta?’. Przecież nic się nie zmieniło. Nadal jesteśmy tak samo złośliwi, wulgarni, leniwi, egoistyczni.

Wszystko jest po coś. Boże Narodzenie również. Ma się coś narodzić. Zmienić. W nas. Ma dać siłę i powód do życia. Ma nadać sens cierpieniu. Ma pokazać drogę. Nie chodzi tu o cuda, a o duchowe przeżycie tych świąt, a nie tylko o maraton gdzieś pomiędzy kuchnią, a kanapą. O przeżycie Bożego Narodzenia, a nie jego tradycji.

Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

3 komentarze:

  1. Troche się zmieniło, ale jak co roku bombki, mikołaje, choinki od połowy listopada :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie 30, ale 12 potraw haha ;D.
    Dobry tekst.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra, jakoś postaram się podsumować całego tego bloga, bo wpadłem tutaj po raz pierwszy i całkiem sporo już wyczytałem, bardzo mi się podoba że piszesz o tym, o czym lubisz - piszesz z pasją i na temat, jak widać, są także ludzie którzy Ciebie czytają. Nooo i chyba ja też będę. Masz ładną formę i wpisy są odpowiedniej długości, wyczerpujące, ale nie zdążę się znudzić. WIENCYJ! :D

    OdpowiedzUsuń