I nie zmienia się nic

Leave a Comment
Parę dni mnie nie było, a miałem kilka pomysłów, więc od czego by tu zacząć? Może od tego, co najlżejsze dla mnie - od piłki.

We wtorek rozegraliśmy na Wembley ostatni mecz eliminacji do Mistrzostwa Świata. Przegraliśmy, tak samo jak przedostatni. Zarówno w Charkowie, jak i w Londynie, polscy piłkarze nie sprostali przeciwnikom. Jak to? Znowu? Przecież musieliśmy wygrać!

A no znowu. Nie wiem, jak resztę narodu, ale mnie ani trochę wyniki nie zaskoczyłły. Oba mecze oglądałem i żal mi naszych "Orłów", że im się nie udało. Dlaczego? Przecież sami są sobie winni. No są, ale w obu meczach grali naprawdę nieźle, jak na nas oczywiście. Nieźle - stwarzali sytuacje bramkowe, zwłaszcza w Londynie. Z Ukrainą mecz był do wygrania, gdyby tylko Lewandowski lepiej przyłożył się do strzału głową w drugiej połowie, a Wojtkowiak leciał nieco szybciej i przeciął podanie, które znalazło adresata - strzelca jedynej bramki w Charkowie. Gdyby, gdyby, gdyby. Wieczne polskie gdybanie. Ale nie bardziej wieczne i nie bardziej polskie, od klasycznego pompowania balonu zwycięstwa przed każdym meczem reprezentacji. Zremisowaliśmy z Mołdawią? Zremisowaliśmy z Czarnogórą? Co z tego! Teraz na pewno musi się udać! Przecież to my - Polacy! Możemy z każdym wygrać niezależnie od formy naszej czy tam przeciwnika!

I tak oto Polska wierzyła, piłkarze się starali, a wynik się spier... zepsuł. I jak po każdym z niepowodzeń rozpoczęła się dyskusja 38 milionów ekspertów, co trzeba zrobić, żeby było lepiej. Fornalika wina! Lewandowski cwel! Wszystkich ich wywalić! Patałachy! etc. Każdy ponad każdym #WWO, każdy wie najlepiej, kto powinien grać, a kto nie. Jak zwykle, każdy wie jak wygrać, nikt nie wygrywa. To takie... nasze.

Co zrobić, żeby się nie rozczarować? Ot ciekawe pytanie. Biorąc pod uwagę niemoc naszych piłkarzy, niemoc selekcjonera, niemoc wszystkich (?), znalazłem na polską reprezentację sposób - żadnego optymizmu :), żadnych oczekiwań :), żadnych nadziei :). Tym tropem idąc od tej pory będą "zwykłe" mecze i miłe niespodzianki. A tak poważnie, to marzę o lepszych wynikach, no ale marzenia to marzenia i gdyby się spełniły to przestałyby być marzeniami. 5!
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz