Chce się żyć

Leave a Comment
Nie bywam w kinie zbyt często, jednak coraz częściej. Wczoraj wybrałem się na "Chcę się żyć" polecany przez wielu znajomych, rodzinę i internautów. Na dobry początek okazało się, że jest promocja "tanie wtorki" - bilety za jedyne 12PLN.



To chyba najlepszy film, na jakim ostatnio byłem w kinie. Ale zacznijmy od początku. Maciej Pieprzyca zabiera nas do świata niepełnosprawnego chłopca - Mateusza, który ma paraliż kończyn (nie jestem pewien, czy dobrze nazwałem tę chorobę, ale wiesz, o co mi chodzi). Poza tym, że nie jest zdolny do chodzenia, Mateusz nie umie mówić. W ogóle. Nie potrafi powiedzieć mama, papa, tata - nic. Gdy bardzo chce coś przekazać, wydaje z siebie niekoniecznie przyjemne dla ucha dźwięki. Pomimo tego oboje z rodziców nie zgadzają się z diagnozą lekarza, nie wierzą, że Mateusz ich nie rozumie i jak powiedziała pani doktor "jest rośliną". Tata mówi do niego jak do pełnosprawnego, mama usiłuje nauczyć go chodzić o zrozumieć go najlepiej, jak tylko potrafi. 

Mateusz przez całe swoje życie pełza - przemieszcza się po mieszkaniu leżąc na plecach i odpychając się jedną nogą. Z czasem nauczył się przewracać na brzuch, wchodzić na łóżko, a z niego na parapet - ulubione miejsce obserwacji.



Film jest podzielony, można powiedzieć, na rozdziały. Każdy opowiada o innym etapie życia Mateusza, który z wiekiem poznaje samego siebie i innych ludzi. Niestety lata matki chłopca płyną tak samo szybko jak jego i w końcu jest ona niezdolna do opieki nad nim. Mateusz trafia do ośrodka dla niepełnosprawnych intelektualnie, gdzie przeżywa najpiękniejsze i najtrudniejsze chwile swojego życia.

Dzieło Macieja Pieprzcy to opowieść o niepełnosprawnym chłopcu, a później mężczyźnie. Opowieść prawdziwa, dramat, ale niekoniecznie historia smutna. Są w niej chwile, gdy nie sposób się nie uśmiechnąć, a przy tym trudno nie zastanowić się nad własnym życiem po zakończeniu seansu. To, co zapamiętałem najbardziej, to scena, gdy do Mateusza przychodzi kapłan i krótko się modli, a na koniec mówi "Bóg Cię kocha Mateuszu", a on odpowiada w myślach "Bogu niech będą dzięki. Co by było gdyby mnie nienawidził...". 

Po tym filmie zdałem sobie sprawę, że niepełnosprawni są tacy jak ja, tylko walczą o wiele ciężej i mężniej. I to pytanie "Co by było, gdyby Bóg nas nienawidził?". Wbrew trendom w polskim kinie ta produkcja niesie ze sobą przesłanie. Gdybym chciał je streścić powiedziałbym "dobrze jest!". I tym miłym akcentem, prostym, ale bardzo szerokim w interpretacji kończę. Polecam ten film każdemu, naprawdę każdemu. Filmy takie jak ten sprawiają, że kino znów kojarzy mi się z kulturą. 

W rolach głównych: Arkadiusz Jakubik, Dorota Kolak, Helena Sulecka, Mikołaj Roznerski, Anna Nehrebecka. W postać Mateusza jako dziecka wcielił się Tymoteusz Marciniak. Później jego rolę przejął Dawid Ogronik (zagrał Rahima w "Jesteś Bogiem").

Zachęcam do obejrzenia filmu Macieja Pieprzycy, dopóki jest w kinach. "Chce się żyć" zostało obsypane nagrodami - nic dziwnego, bo jego obejrzeniu jest zupełnie jak w tytule. 
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz