Sierpniowe niebo. 63 dni chwały

Leave a Comment
To moja pierwsza recenzja filmowa, jeśli można to tak nazwać. Sprawdźmy, jak sobie poradzę.

Napisałem "jeśli można to tak nazwać", bo chcę się skupić nie tyle na filmie samym w sobie, co na tym, jakie niesie ze sobą przesłanie. Myślę, że jest to bardzo ważne, a ostatnio odczuwam tego brak w kinie.

Film "Sierpniowe niebo. 63 dni chwały" opowiada o Powstaniu Warszawskim, a także o tym, jak dziś wygląda nasza pamięć o nim. Na początku filmu słyszymy Bilona, członka hip-hopowego składu Hemp Gru, który rapuje o wydarzeniach z sierpnia '44. Jeszcze kilka razy w trakcie produkcji możemy usłyszeć jego muzykę.

Akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach czasowych. Jedna z nich to wojna, a zwłaszcza wspomniany sierpień '44, a druga to czasu współczesne, kiedy to w trakcie budowy robotnik odkrywa szczątki ludzkie w miejscu, gdzie miał kopać. Od tego momentu film to przeplatane sceny z przeszłości i z teraźniejszości. Ich dobór, a także zestawienie ze sobą nie są przypadkowe i dobrze pokazują stosunek dzisiejszych Polaków do bohaterów sprzed siedemdziesięciu lat. 

Warto wspomnieć, że w filmie udział wzięli Wilku i Bilon. Oprócz zapewnienia muzyki występują też jako aktorzy. Ich role nie były może wymagające, ale jak najbardziej autentyczne. Cieszę się, że wzięli udział w tym projekcie, ponieważ ich popularność może wpłynąć na odbiór filmu wśród młodzieży.

Film daje do myślenia. Nie umiem raczej pisać recenzji filmu, ale wiem na pewno, że nie powinienem go streszczać całego, więc już więcej nie piszę. Pędź do kina i obejrzyj, póki grają. Obiecuję, że warto. Warto też po powrocie do domu usiąść i się zastanowić, jak ja traktuję ludzi, którzy walczyli o to, bym mógł po polsku pisać, czytać i mówić.


Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz