Im więcej, tym mniej

Leave a Comment
Piękny tytuł, szkoda, że prawdziwy. Im więcej ma być dobrze, tym mniej jest. Chcieli poprawić oświatę. I co? I gówno.

 Reforma programowa, sratatata. Podręczniki muszą mieć napis/znaczek/aneks "Zgodny z nową podstawą programową.". Muszą! Pracowałem przy sprzedaży używanych podręczników szkolnych i napotykałem zarówno te z napisem "Zgodny...", jak i te bez. I ten napis, to w zasadzie jedyna różnica pomiędzy tymi podręcznikami. Nie chcę uogólniać, ale widziałem spisy treści, porównywałem losowo dobrane strony. Najczęściej wszystkie są jest takie same. Czasem różnią się miejsca, gdzie wydrukowane są obrazki, raz góra, raz dół strony. Zdarzało się też, że tematy były przesunięte o kilka stron, ale to już w porywach. Po co więc ta reforma, która prawie niczego nie zmienia? I kto na tym zarabia? A kto produkuje książki? Komu więc na rękę było zmienienie podstawy programowej i podręczników? Nie sugeruję, ja tylko pytam.

Dalej. Zaczynam właśnie liceum. Klasa super, nauczyciele w porządku, szkoła też. Jeszcze jedna ważna rzecz, przy której ręce opadają. Podstawa programowa. "Lepsza" od poprzedniej. W praktyce moje nauczanie w liceum ogólnokształcącym na profilu matematyczno-informatycznym będzie wyglądać następująco: pierwsza klasa normalna, coś jakby przedłużenie gimnazjum, tyle, że dochodzi WOK i PP. A potem? I tu się zaczyna, moim zdaniem, pomyłka ustawodawców. W drugiej klasie będę miał matematykę, fizykę, polski, historię z wosem połączone w jedne zajęcia, informatykę. Żadnej biologii, żadnej chemii, żadnej geografii! Nie, nie pomyliłem się. Dlaczego mi się to w ogóle nie podoba? Powinienem się cieszyć. Pewnie tak, ale ostatnio zrobiłem się jakiś poważny i powoli myślę o przyszłości. Przyszłości, której horyzonty mocno zawęziło mi Ministerstwo Edukacji Narodowej. Dlaczego narzekam? Mogłem przecież wziąć inny profil. Pewnie, że mogłem. Niestety mój profil nie jest jedynym poszkodowanym. Poszkodowani jesteśmy wszyscy, przynajmniej wszyscy urodzeni w latach '96, '97. Jeśli podstawa programowa się nie zmieni, to i młodsze roczniki odczują nieudolność obecnego programu. Dlaczego o tym piszę? Jestem na MI, ale chciałbym uczyć się dalej chemii i geografii. Interesuje mnie to, ale kogo to obchodzi? Mnie. I chyba tylko mnie. Od drugiej klasy nie uczę się przedmiotów przyrodniczych poza fizyką i koniec, kropka. Jak Bóg da, to nie zmieni mi się pomysł na resztę życia i MI wyuczy mnie do matury, a ona pozwoli iść na studia, z którymi wiążę przyszłość. A jeśli zmieni mi się coś? Mi, to mały problem. Jestem jeden. Może akurat mi się uda, ale ile osób na MI czy na mat-fizie obudzi się w połowie drugiej klasy i stwierdzi, że chce być lekarzami?

Zapewne w zamyśle ustawodawców było zwiększenie liczny zajęć, które przygotowują nas bezpośrednio do matury i zmniejszenie liczby zajęć, które na maturze i "w życiu" nam się nie przydadzą. Ekstra. Tylko czy trzeba było je zmniejszać do zera?

Im więcej mamy się nauczyć (bo chyba po to ta reforma i cyrki z lekcjami od drugiej klasy LO), tym mniej umiemy. Może nie ja, może nie Ty, ale wielu z nas wyjdzie z liceum bez perspektyw na przyszłość, bo to, czego uczyli się przez liceum nie będzie dla nich w żaden sposób ciekawe lub, co gorsze, nie da im zarobku. Im więcej zmian w oświacie, tym mniej w niej dobrego.

Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz