Bez ryzyka nie ma zabawy

1 comment
Często piszę w sposób dość kaznodziejskich, jednak, jak sam tytuł bloga wskazuje, chcę tutaj zamieszczać swoje myśli, obserwacje i przypadki. Takie zwykłe, codzienne.



I tak dziś 21 września. Pielgrzymka do Rostkowa. Już trzeci raz z rzędu mam wziąć udział. W poprzednich latach szło bardzo wielu znajomych. W tym roku ogólnie pielgrzymka była mniej liczna, więc i moich znajomych było mniej. Nie chciało mi się iść. Serio. Po co? Przecież już byłem.

Głupi nastrój, głupie sytuacje sprawiły, że jeszcze bardziej mi się nie chciało. Ale poszedłem. Trudno opisać to, jak bardzo jestem zadowolony z tej decyzji. Skorzystałem na swoim wysiłku i poświęceniu. Poświęceniu, bo cały dzień wyjęty z życia + rezygnacja z możliwości wyspania się to bardzo dużo.

A co się wydarzyło, że się tak cieszę? Nic! Po prostu modliłem się, śpiewałem, krzyczałem, służyłem, rozmawiałem. Nic więcej. Drugi człowiek, trochę słońca, a radość ogromna. Ach no i jeszcze jeden, mały, z pozoru ryzykowny krok. Pogo! Do tej pory tylko raz miałem okazję wziąć w nim udział i z niej nie skorzystałem. Dziś sobie nie odmówiłem i było świetnie. Muzyka na koncertach zawsze niesie, można powiedzieć "buja", lecz gdy dołączysz do tego te doznania mocno fizyczne jest naprawdę, nie używam tego słowa, ale tutaj pasuje jak ulał, jest meeeeega!

Zaryzykowałem stratę dnia i w małym stopniu uzębienia i zarówno jedno ryzyko jak i drugie dało wiele radości, uśmiechu i zwyczajnie zabawy.

Ryzykuj, naprawdę warto.

I na koniec kawałek, który najbardziej zapadł mi w pamięci.




Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz:

  1. wbij w pogo na koncercie metalowym, to jest coś!

    OdpowiedzUsuń