"Myślę, nie to, co mówię, że myślę"

Leave a Comment
Obejrzałem właśnie odcinek "Tomasza Lisa na żywo" z udziałem Janusza Korwina-Mikke. Zanim przejdę do dzisiejszego, raczej krótkiego postu, polecam obejrzeć, aby móc się ustosunkować.


Nie będę się odnosił się do poglądów Korwina-Mikke, ani Tomasza Lisa. Nie będę komentował, choć mam niemałą ochotę. Chcę zwrócić uwagę tylko na jeden szczegół.
Gdy wypowiedź Korwina-Mikke zagłuszają 3 osoby, w tym, z całym szacunkiem, Krzysztof Cegielski, to Lis siedzi cicho. W sumie to nie siedzi cicho, bo sam zagłusza. Jednak gdy wypowiada się Cegielski, a wtrącić się chce Mikke, to Lis go ucisza. Lis, który mówi, że niepełnosprawni nie są gorsi itd., a jednak gdy niepełnosprawny przerywa pełnosprawnemu, to nic, ale gdy to działa w drugą stronę, to ucisza. Coś jest chyba nie tak? Skoro są równi, to dlaczego pomagać jednemu? Jestem daleki od stwierdzenia "niepełnosprawni mają lepiej", ale dlaczego mają być uprzywilejowani (chodzi mi wyłącznie o dyskusję)? Kurczę, przecież ten Cegielski to też jest facet, tak samo jak Korwin-Mikke. Dlaczego ma być traktowany inaczej? Z litości? Z czyjej litości? Kogoś, kto rzekomo uważa go za równego sobie? Nie podoba mi się to, że Lis stwarza pozory równości, a traktuje niepełnosprawnego jak gorszego, takiego, który sobie nie radzi w dyskusji (gdzie nóg raczej się nie używa), jak kogoś, komu trzeba pomóc. Niby równy, a jednak "bidulek". To jest równość? Czy coś, co ma wyglądać na równość? Chytry Lis...


Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze:

Prześlij komentarz